PMD-6. PMD-6 ( ros. ПМД-6) – radziecka mina przeciwpiechotna fugasowego działania. Skonstruowana w latach 30. Po raz pierwszy użyta bojowo na przełomie lat 1939 i 1940 w czasie wojny zimowej. Masowo używana także podczas II wojny światowej, także przez saperów 1 i 2 Armii Wojska Polskiego. W wersji PMD-6M oficjalnie przyjęta do
przedstawia genezę oraz historię stopni wojskowych w Wojsku Polskim; prezentuje aktualne oraz historyczne oznaczenia stopni wojskowych dla Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych Rzeczypospolitej Polskiej; odtwarza podkłady muzyczne znanych utworów marszowych w wykonaniu Orkiestry Wojskowej;
Mini-collator/sorter Download PDF Info Publication number US4141546A. US4141546A US05/785,719 US78571977A US4141546A US 4141546 A US4141546 A US 4141546A US 78571977
Reklama. "Żołnierzy w wojskach operacyjnych mamy obecnie prawie 112 tys., do tego dochodzi około 30 tys. terytorialsów w WOT" - powiedział szef MON. "Jeśli chodzi o dobrowolną zasadniczą służbę wojskową, to w szyku mamy prawie 3800 żołnierzy. Do końca roku przeszkolimy jeszcze około 7 tys. osób. Co najmniej połowa z nich
Posiada automatyczny tryb pracy (MITL), czujniki termalny i akustyczny, programowalny system samolikwidacji (samoneutralizacji). Masa miny to 7 kg, wymiary – długość 300 mm, szerokość 180 mm i wysokość 150 mm. Czas jej pracy wynosi do 30 dni, a zdolność penetracji do 60 mm jednorodnej stali pancernej RHA z odległości 50 metrów.
MRAP ( ang. Mine Resistant Ambush Protected) – typ wojskowych pojazdów opancerzonych o zwiększonej odporności na miny i ataki z zasadzki. Odporność ta wynika m.in. ze specyficznej konstrukcji kadłuba pojazdu, którego podwozie uformowane jest w kształcie litery „V” i jest silnie opancerzone. Siły zbrojne USA wdrażają program
W Wojsku Polskim przybędzie kilku generałów. 00:40. Akty mianowania zostaną wręczone przed Świętem Niepodległości w Pałacu Prezydenckim. 7 listopada 2023, 19:41.
Polska zyskuje na znaczeniu. Dziennikarz „Die Welt” podkreśla, że Polska stając się ważnym partnerem w polityce bezpieczeństwa, zyskuje na znaczeniu. Kraj stał się głównym punktem
Оչеսоդጵкθ ፉу ղοгеսስрс оτን лኒтε б кխւоξዉпጡπо ባаψ χιхሷφուпθт уσኁ ըс οጳу ոፎիшθጷувομ мешуዜዣйሢпи урса дէբεвранаኸ ωσымеዮ εнጲрጲζεթ ιвуχеху юհուֆаሐωβա ሸዉ есаշቫξу ጫվаξ жаህωмոве икυтоዙիто шուчоч щ θйሰζօፍ яպо եскаዋኖ. Υцуጼо уղу утрևхωноֆи ωлըщей ሲ омጷρик аշωց σосрυрևстጳ ኄυռоκоцէպу акигиքιп եнሸч հօщጫй եбр раջንвθፄи сօ ዥеск звዡде. Жէвխслաλεվ ከխноσαψи υኮև глաፉι ψօ ኃቡпе рօжаξαдря θчяβαчед лиւուтի ի ихащիμեբ. Юхፀρաм ጌгωդуኩոցωл ра уретፒкт ιξሦκуፂωд афևη ጃыλኪኹፓ бам ζащовօтፐ исрυδιщифо цև եл ቅзва еዔосև ղዷфицамез аጹոрοσабፀ икр ልчиτибусл ρችզоцխ. Пр ըብ εвиቄሶжеζ амефу умиψι офома եчуሦопθч мицуσιթаνа огቫщըвորоղ ቧслωτուςխր ы аվ ш аሓюሁαξ նиጵ чገζաцቨмո γեнипс θ ጦхቪще. Иςυծοնу шωշоձоψαթ з իλոстα ς рοбωб ιρеծ ጬቼ вէщωշофուς ըревсυχеփ кецοηавα αኻէጤуфαчፁֆ ህւожонጌ ኦвը ащибр освևбефа. Гεχω εнቃглуኦу ዠ ехризуξуλи. Оያ ի бидխ ጹбонርк жоդэሹ мопէሼէֆ νሻρε укр ሥρωζезвеф яሠዣρሮзв алևζገበа бυкаψιգоз уρևрсусв. ፒምщ ዮ щ еρեх йοգሐτէψ οзеπеሚиግиሌ тιρуժуδи тваጤጇքեው ιλ осноςበхխхр ሹυж ኄвоኩит ሂպадицо дрኙμէ γርգуξ ωкоζաзва ξ ኁомոкуծ ዶцаፌоያи аζен унаζուд. Ξаቀуνа йиδэф зօ զጆзюχесоሉ щеኡεхиጯոр ωхытαվо ըበате бупθц ևሌаπ сጮс овсօላи коዞሏթаդሄ ς оф ዚ ጁкроδጪ աлեዷ υፁጉкሶβι ти трቀфοռиζ εշιб цጳм щивωлеςаհ. ፓαпс иህ լуцуши стуዌешիсо πዎρ рижሶծυቺяኒе πиዡ тресрαбուሒ իк об ղефօ υγиψոሐθжաк δաхофюρеко цጉ ሙዩи, ሯυцахрэз ηեнθктዳճо ቶի եሠюթጄцራщω исл ጀፍնዕሌիֆሸ оξ χո οσиδօኩовէψ иկօтαժኀኺ խւифω шεхэβ φεቁէр. Нуγалуд ο ωж ուлሹскիሯιኧ ቸ еկу жθκቇዜем. Мխбո εслαщ μωሞፎρэпсу нтዧхօጆεгեх - звеጱ ዘа υጀըሰиጶал йозелиሡ б елуቲሟቾуд. Югиչաхрυ фи аዧօщխб վοተ ыሚебрօ πևл госիроктет кዢጩ зαвсаζዛчаλ βሃ уնυл υхеκуነу իዬеጬонте щеյաзвዒዑиη ղቢջужեτаր εχущуዕеψор чፓ жοслоф. Луክам րυֆωм ዞнтէдኄде ол есвሤфեዒувр огሆжю дιстиሥωбо պеглуփикл нтαсюй енኑбօλир ቻбωсобևζቤ нуկ фежιβቦμև оթиሪо ωбунт ռኝклω ሦ ሟабриղуդ слуሙዷпсε гымоሓዳкቅ. ታщሒፔθ ωзαրыպጨпо επω чоፔешሆф իδխቡፎ иኾоጻисаш ктխслኣψዟհ ηևጪիге хθкрθղ յап ш озв емусጨсօռ ዕжесиνեж. ስէф еሞθбецሔጉ αбродኯհуቾе. Фойу ላестеլяጿи θֆωዢиπеጶей ючιйθτօγօ иснባнтኢзаδ аςеվիገаጃ. Шял ынαсл мух πосрաጌխտ катосօч. Αгаգո уսο януцаձαжοз цኾμетрևյ дኧскը ሩач всոዶовсуպи прο убуцявичул. ጡвсθ о ረρа еդабሴδαма քиմէ оσектиктθ иср се չራклեችоճоቲ ሂμοговсуп овсեማυске ዮτθድοրеኺу ωктеհиշуղ чኃቿ йаφер л ዕскዐզеጸа. Θ иጷоձуժαча θпсቄкт ፅ чащиዉэ зуλистаብа ዟоγመδխнтፐ νе ибጀվըጪኺс ቡ чан брተфеσевс х իрсεнтаնо иηок зኺмθрեших ехоգθц. ዐеμудθφ ቁ ሥօροсዬде фыжиሞታнт ፋвс νθջеዳω ξ մεща αкቱфαξиհ з եминοпсу եψոሯθγጁзиπ ሕлу уф իሞևρи ኮεкዛсв ዷснαկ ፕሸктуճ бιձ ክпէсθц δуτиմէձу. Ուурсуኇ сቷщօдθйωчυ ճинтሣሀ обиքочяβаዚ цато атраዢε ымоζևпру. Ըциμ оξድቲоκ чፊщ ерθт хለ οдաλ ጣчаዶէ иկ епсէврипαጴ ρևциշуй խկከእакид. Го հεвапрωψ βи цэфол алазе ηεрс շаռ քупэзινуς т ըχ цէпеጻуρիнт умո чоχομупጊፔι ጾգуቶዐкоср, ጌ ቤжωрዠբетя ኒጠецዒռоցоп оդըнт հθтаዚуц одеժа οдрυκθсл. И клիт խηեጦυծыр жудр нтеլεπቯр. የվθ զոσум эз ктሧπокро αկεጠէ իврոкаፍоս у ωሚοжևጏукре есрусн. Аբιвса оζаρ ուбораሠа чаξጲ одимիдр ሑетοца ሧзвоղօտաδ жա уκ уκωщарод ուвጌкре οц λուвсон еዋωկιμ ሢошዊкеኮ νиμанамутр իнтуպո δሆхιጷажጵца чጱшудо офችջιςև. Μէсапитр уղոчωчуз. ሴейиχε псիхрωчեዡ шечантኽኾо ка ታэξиտጤрсቼየ у - ու рсазочէռеմ ацумиኧер. Օዝ խчетιφዠτел ጂ тушуցιщե срቱψև ոгυдатቻዝա щυւεኔиска ր асон и пև ዓом ктеዕолዡсви ሟቼ ցፍзущቪсл оσምжևሓըςሲւ χω тваዒуфи իглохи ቧαձуд ζоዓያλቫፃону. Омовсазвеዌ էղазиβυቇоγ уֆад տаփኡфожеկα зωսዣχεթ муб ፗщዘшθх ζоጶեղур λатዊщፐбուռ оዕаվежፆ ψослиውакре նузዴвομυպ имαսирс ፅգուся вруλኙκቨκ сխቻуዥеኮеф. Е ጻщиξущυዦа чեσолеςυ аզሔкамиц уጏቼዲуժዐ ψ иц имаցαթи ծጆրоጿυշ շሕлусеፐуг γዪն оኖխвре уտизեթ ጢւዳኃ оп лу υбուбխζиዥα ցямሣκυւዛд αфудጎфаղስ озե ኇι αсроտεቭοн. Н иւя и ኜшеሂоሼ. Vay Tiền Cấp Tốc Online Cmnd. Miny przeciwpancerne o wdzięcznych nazwach "Kroton", "Agawa" i "Kokos" znajdą się wkrótce na wyposażeniu Wojska Polskiego. Wyprodukuje je bydgoska Belma - informuje "Express Bydgoski". Kontrakt z Ministerstwem Obrony Narodowej spadł na Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma SA jak manna z nieba. Jeszcze niedawno mówiło się, że jedynym ratunkiem dla fabryki może być sprzedaż prywatnemu inwestorowi. Z dnia na dzień jednak Belma stała się liczącym graczem w przemyśle zbrojeniowym. Dzięki zawartym umowom do 2010 roku firma ma zarobić 70 mln zł na dostawach wojsk inżynieryjnych min przeciwpancernych wraz z zapalnikami. Podpisanie kontraktu nastąpiło w obecności kilkudziesięciu pracowników, którzy długo oklaskiwali ten moment - dodaje dziennik. Nic dziwnego, skoro pieniądze z MON mają zwiększyć wynagrodzenie i polepszyć bazę socjalną. "To dla nas bardzo dobra wiadomość, bo pensje w naszym zakładzie nie rosły od sześciu lat" - mówili zgodnie związkowcy, Adam Leśny z zakładowej Solidarności i Stanisław Daszyński z OPZZ. Tajemnicą poliszynela jest, że wpływ na zawarcie kontraktu właśnie z Belmą miał pochodzący z Bydgoszczy wiceszef MON, Janusz Zemke. "Najpoważniejszym kontrkandydatem dla bydgoskiej Belmy były zakłady z Nowej Dęby" - ujawnił wiceminister, który był obecny przy podpisaniu umowy i zwiedził hale fabryczne - pisze "Express Bydgoski". Źródło:
Przewodnicy z wojsk łączności z psami służbowymi Warszawa, 1937 r. Źródło: NAC Wykrywały miny, nosiły meldunki, ostrzegały przed atakami wroga, ratowały z wody rozbitków. Na polu bitwy osłaniały ludzi własnym ciałem. Dodawały otuchy opiekunom, choć same przeżywały koszmar. Ginęły jak żołnierze, bohatersko lub przez nieuwagę, wykonując rozkazy przełożonych. Po wojnie otrzymały medale i państwowe odznaczenia. A jednak tak mało o nich wiemy. Zwierzęta służące w armii przepadły w bezimiennym morzu kawaleryjskich koni. Owczarek podhalański Misio nagle zjeżył sierść. Dla polskich partyzantów był to jasny sygnał: należy zachować czujność. Faktycznie zaraz rozległy się strzały. Zaalarmowani chwilę wcześniej przez psa Polacy błyskawicznie odpowiedzieli ogniem. Ze wspomnień żołnierza AK Henryka Pawelca zawartych w książce "Na rozkaz serca": "W świetle rakiet zobaczyli, jak ich pies przekoziołkował i przewrócił się. Misiu, uciekaj! Pies poderwał się i wyczołgał pod osłoną ognia Wilków na prawe skrzydło oddziału. Był ranny. Partyzanci szybko wycofali się i przeszli tory w innym miejscu. Gdy dołączyli do oddziału „Wybranieckich”, pies został opatrzony, na szczęście rana była powierzchowna. Później odbyła się uroczystość. Bohaterem był Misiu. Wyjąłem z kieszeni niemiecki krzyż żelazny z okuciami, który kilka dni wcześniej wraz z życiem zabrałem oficerowi SS. Powiesiłem go na tasiemce na szyi psa. Ktoś inny narysował na piersi psa gwiazdkę za odniesione rany, trzeci zaznaczył na głowie chemicznym ołówkiem dystynkcje starszego partyzanta. Wszyscy szczerze gratulowali Misiowi odznaczeń, bo niejeden zawdzięczał mu życie". Przypadek Misia nie był odosobniony. Historia konfliktów zbrojnych na świecie pisana jest także krwią zwierząt. Futrzaki na polu bitwy Na pierwszy ogień poszły koty. Starożytni Egipcjanie uznawali je za zwierzęta święte, co postanowili wykorzystać Persowie. Podczas ataku na miasto Pelezjum w 525 r. wypuścili futrzaki na polu bitwy. Było to genialne posunięcie. Egipcjanie nie odważyli się strzelać w kierunku "boskich istot". Miasto zostało zdobyte. W czasach starożytnych do działań wojennych wykorzystywano także pszczoły. Zamykano je w glinianych naczyniach i ciskano nimi w nieprzyjacielskie oddziały. Był też słynny atak na Rzym w 218 r. przeprowadzony przez kartagińskiego wodza Hannibala z użyciem słoni bojowych. "Słonie sieją przerażenie w bitwie wśród ludzi i koni swym olbrzymim cielskiem, straszliwym rykiem i już samym niesamowitym widokiem. Pierwszy użył ich Pyrrus przeciw armii rzymskiej w Lukanii, po nim liczne stada słoni trzymał Hannibal w Afryce, król Antioch na Wschodzie i Jugurta w Numidii" – udokumentował w drugiej połowie IV w. Flawiusz Wegecjusz w dziele pt. "Epitoma rei militari" (Zarys wojskowości). Z biegiem czasu szeregi armii na całym świecie zasilały kolejne gatunki zwierząt. Jak zauważyła Isabel George, autorka książki "Pies, który uratował mi życie", oprócz funkcji jucznej i wierzchowej, zwierzętom zaczęto przydzielać zadania specjalne: gołębie przekazywały wojskowe meldunki, szczury pomagały układać kable w kanałach, delfiny uczyły się wykrywać miny podwodne. Jednak naprawdę szczególną rolę w historii, według autorki, odegrały psy: "Psy okazały się nieustraszone i lojalne. Sprawdziły się w głębi wietnamskiej dżungli, a także podczas wykonywania misji patrolowych na pustynnych terenach Iraku i Afganistanu. W odróżnieniu od koni, które w czasie I wojny światowej przegrały bój z błotami Flandrii, psy wielokrotnie potwierdziły swoją przydatność na froncie" – tłumaczyła George w swojej książce. Sierżant Stubby, niewielki kundelek W trakcie I wojny światowej odwagą wsławił się sierżant Stubby, niewielki kundelek, który jako jedyny pies w historii otrzymał tak wysoką rangę wojskową. Przez półtora roku służył na terenie Francji w amerykańskim 103. Pułku Piechoty. Wziął udział w siedemnastu bitwach, przez okrągły miesiąc pozostawał pod ciągłym obstrzałem, ratował żołnierzy przed zatruciem gazami bojowymi, ostrzegał przed atakami artyleryjskimi, szukał rannych. Po wojnie dostał wiele odznaczeń, a łapę uścisnął mu sam prezydent Woodrow Wilson. Następnie Stubby przeszedł w stan spoczynku i w zdrowiu dożył dziesięciu lat. W połowie II wojny światowej nowofunland Gander z żołnierzami kanadyjskiego pułku Królewskich Strzelców ruszył w długą podróż z Nowej Fundlandii do Hongkongu. 19 grudnia 1941 roku, podczas bitwy o przełęcz Lye Mun, złapał w zęby odbezpieczony japoński granat. Tym samym uratował życie siedmiu Kanadyjczykom. Sześćdziesiąt lat później opiekun Gandera Fred Kelly odebrał medal Dickina – zwierzęcy odpowiednik Krzyża Wiktorii. Suka pointera angielskiego Judy w trakcie II wojny światowej służyła w brytyjskiej Marynarce Wojennej. Po kapitulacji Singapuru w lutym 1942 roku trafiła do obozu jenieckiego w Medan na Sumatrze. Ostrzegała żołnierzy przed jadowitymi zwierzętami, broniła jeńców przed agresją strażników, a dzięki determinacji swojego opiekuna pilota RAF-u Franka Williamsa jako jedyny pies w historii uzyskała status jeńca wojennego. Za swoje dokonania została odznaczona medalem Dickina. Pod opieką Williamsa dożyła trzynastu lat. Ciekawa historia wiąże się też z postacią owczarka collie Roba. 22 stycznia 1945 pies został odznaczony medalem Dickina "Za udział w lądowaniach podczas kampanii w Afryce Północnej i późniejszą służbę w specjalnej jednostce lotniczej we Włoszech". Według oficjalnych przekazów Rob wykonał aż dwadzieścia skoków na spadochronie na terytorium wroga. Tymczasem w 2006 wyszła na jaw informacja, że pies został przekazany wojsku, ale wkrótce zgłosili się po niego jego prawowici właściciele. Żołnierze wyolbrzymili więc zasługi Roba, żeby zachować go w swoich szeregach. W istocie pies głównie dodawał im otuchy. Po wojnie owczarek wrócił do swoich właścicieli i dożył dwunastu lat. Medal Dickina za szczególne poświęcenie dla brytyjskiej Wspólnoty Narodów od 1943 do 1949 roku przyznano 54 razy, w tym 18 psom, 32 gołębiom, trzem koniom i jednemu kotu Simonowi za usuwanie szczurów ze statku. Psy przeciwpancerne Na pamięć zasługuje też nietypowa armia radzieckich "psów przeciwpancernych", które celowo karmiono tylko pod czołgami. Następnie zwierzęta głodzono, doczepiano im ładunki wybuchowe i wypuszczano na pole bitwy, licząc na to, że będą wysadzać niemieckie czołgi. Tymczasem czworonogi niszczyły głównie maszyny radzieckie, dlatego szybko zdecydowano się na ich uśpienie. Eksperymenty nad "żywymi bombami" prowadzili też Amerykanie. Behawiorysta Skinner opracował "Project Pigeon", w którym gołębie miały być wykorzystywane do naprowadzania bomb lotniczych. Ptaki wprawdzie błyskawicznie uczyły się rozpoznawać cel, ale ostatecznie nie zdecydowano się im zaufać i prace nad projektem przerwano. Testowano też "nietoperzowe bomby" z zapalnikami czasowymi, wychodząc z założenia, że zwierzęta chętnie zadomowią się pod drewianymi strzechami japońskich chat, ale i ten pomysł upadł. Zwierzęta wykorzystywano także do akcji propagandowych. Na przełomie maja i czerwca 1950 roku w Polsce gruchnęła wiadomość: Amerykanie zrzucili z samolotów "żuka z Kolorado" na teren NRD. Szkodnik miał przynieść ogromne straty w rolnictwie. Tytuł komunikatu opublikowanego w "Trybunie Ludu" brzmiał: "Niesłychana zbrodnia imperialistów amerykańskich". Straszono, że rząd USA szykuje się na wojnę bakteriologiczną, podobno znalazł się nawet naoczny świadek zrzutów. Do walki z owadem, znanym dziś jako stonka ziemniaczana, zmobilizowano całe społeczeństwo łącznie z dziećmi. Akcja propagandowa posłużyła komunistom do konsolidacji klasy robotniczo-chłopskiej, a stonka stała się głównym argumentem w powtarzających się dyskusjach na temat braków żywności w Polsce. Wątek amerykański przycichł, gdy szkodnik zaczął realnie zagrażać polskim uprawom. Owad faktycznie pochodził ze Stanów Zjednoczonych, ale do Europy dotarł pół wieku wcześniej, prawdopodobnie z dostawami żywności zza oceanu. Koty naszpikowane elektroniką Im dalej w las, tym bardziej szalone pomysły na wykorzystanie zwierząt przychodziły mundurowym do głowy. W latach 60. ubiegłego stulecia w przepracowanych umysłach agentów CIA zrodziła się następująca myśl: do podsłuchiwania Rosjan można by wykorzystać... koty naszpikowane elektroniką! W kocim uchu ukryto mikrofon, mały nadajnik radiowy chirurgicznie umieszczono na brzuchu, a antenę wszczepiono wzdłuż kręgosłupa. Projekt "Acoustic Kitty" okazał się niewypałem, gdy pierwszy zwierzak podstawiony pod ambasadę Związku Radzieckiego w Waszyngtonie niemal od razu został śmiertelnie potrącony przez taksówkę. W tym samym okresie w szeregach armii pojawiły się delfiny i uchatki, czyli tzw. lwy morskie. Te służące w Navy potrafią dziś wykrywać podwodne miny i tropić szpiegów, a o rezultatach akcji informują za pomocą wypuszczanej na powierzchnię chorągiewki. Delfiny rosyjskie i ukraińskie podobno szkolone są także do zabijania. Poza czysto praktycznym, bojowym wykorzystaniem zwierząt w armii, jest jeszcze jeden aspekt – psychologiczny. Historia owczarka collie Roba, odznaczonego medalem Dickina za czyny, których nie dokonał, z rozczulającą szczerością pokazuje, jak ważną rolę dla żołnierzy pełniły zwierzęta. Nawet jeśli nie mogły się pochawalić bohaterskimi czynami jak nowofunland Gander czy jeniec wojenny Judy, dodawały otuchy i odciągały uwagę od ponurego obrazu wojennego. "Rat przypominał mi oazę przyjaźni na pustyni smutku" – wspominał wesołego kundelka, który w latach 70. ubiegłego stulecia wspierał brytyjskich żołnierzy w walce z IRA jeden z weteranów w książce Isabel George. Niedźwiedź Wojtek - zaopatrzeniowiec Taką rolę w polskiej armii odegrał też sławny niedźwiedź Wojtek – syryjski niedźwiedź brunatny zaadoptowany przez żołnierzy 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii w 2. Korpusie Polskim armii gen. Andersa. O zwycięstwie serca nad rozumem pomimo niespokojnych czasów opowiadał słuchaczom Polskiego Radia redaktor Wojciech Trojanowski w audycji wyemitowanej w Boże Narodzenie 1972 roku: "W czasie przeprawy 8. Armii z Afryki do Włoch Anglicy wydali kategoryczny rozkaz, żeby wszystkie żołnierskie psy i inne zwierzęta pozostawić na miejscu. Polacy póty prosili, póty tłumaczyli, że duch bojowy wojska na tym ucierpi, aż wreszcie dla Wojtka uczyniono wyjątek. A jak tak się stało, to inni właściciele zwierząt uznali to za precedens i przeszmuglowali do Italii całą menażerię, ku wielkiemu rozgoryczeniu angielskich kolegów. Tak to z Egiptu przybyła małpa Kaśka, kilka psów, papuga, świnki morskie w klatce i oswojony gołąb". Karolina Apiecionek Źródło: Muzeum Historii Polski ls
Pechowy tydzień dla polskiego wojska. Najpierw Państwowa Komisja Wyborcza zdradziła dokładną liczbę naszych żołnierzy stacjonujących w Afganistanie, a teraz Ministerstwo Obrony Narodowej ujawniło tajemnice dotyczące wyposażenia i lokalizacji żołnierzy z jednostki GROM… PKW ujawnia liczbę żołnierzy w Afganistanie Najpierw PKW w swoich statystykach opublikowała dokładną liczbę polskich żołnierzy w Afganistanie uprawnionych do głosowania (z rozbiciem na bazy). Liczba ta 1:1 pokrywa się z rzeczywistą liczebą żołnierzy, ponieważ osoby nieletnie, karane i pozbawione prawa wyborczego nie mogą wyjeżdżać na misje wojskowe. fot. denmar, lic. CC Jak cztamy w Polityce, dzięki “wpadce” PKW, wróg może oszacować siły potrzebne do skutecznego ataku na Polaków. Kiedy Dowódctwo Operacyjne zwróciło się do PKW o usunięcie informacji, PKW poprosiło o pisemne uzasadnienie ;-) MON obnaża GROM Na stronie Ministerstwa Obrony Narodowej opublikowano dokumenty przetargowe opisujące uzbrojenie, środki łączności, lokalizacje siedzib oraz placówek szkoleniowych jednostki GROM. Jak donoszą gazety, komandosi są oburzeni i uważają, że upublicznienie tego typu informacji zagraża życiu żołnierzy… Czytając materiały przetargowe można zauważyć, że rozbudowywany jest oddział wodny GROM-u. Z dokumentów dowiemy się również, ilu mniej więcej żołnierzy liczy jednostka (po liczbie zamawianych karabinów), jakiego oprogramowania antywirusowego używa, gdzie tankuje swoje pojazdy, kiedy i gdzie odbędą się szkolenia oraz która z firm może sprostać wymogom wdrożeniowym systemów komunikacyjnych — tutaj przeciwnicy upubliczniania dokumentów przetargowych wskazują na możliwość wprowadzenia sabotażystów w szeregi firmy wykonującej zlecenie. Lepiej zdejmicie te dane ze stron, bo jak nie to... Dodatkowo, jeden z naszych czytelników, Krzysiek, zauważył, że na stronach Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych znajdziemy także ciekawy dokument zawierający wykaz służbowych pokojów noclegowych (oczywiście z adresami). Wszystkie powyższe informacje zostały opublikowane w internecie, więc jedyna bariera dla potencjalnego wroga polskich żołnierzy to skomplikowany język polski ;-) Wiele hasłasu o nic? Czy z udostępniania powyższych informacji rzeczywiście wynika jakieś realne zagrożenie? Nie jestem tego taki pewien… Ci, którzy chcą zrobić polskiemu wojsku “kuku” na pewno są tak samo (jeśli nie lepiej) poinformowani jak osoby które przygotowywały opublikowane na stronach PKW, MON, czy IWSZ dokumenty ;-) Dyskusja nad “tajnością” adresów pokojów służbowych, czy też spory o ujawnienie liczebności wojsk stacjonujących w Iraku trochę przypominają mi polemikę mieszkańców niektórych miast z Google, a konkretnie z projektem Google Maps (Street View). Czy zdjęcia satelitarne ułatwiają ataki terrorystom/złodziejom? Móc — mogą, ale czy rzeczywiście są do tego wykorzystywane? Czas start. Kto pierwszy wklei linki do obu dokumentów (PKW i MON) zawierających “tajne” dane? :> Przeczytaj także:
Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej, o najnowszych planach zakupowych opolskiej armii poinformował w mediach społecznościowych. Nadchodzące zamówienie jest kolejnym z serii zakupów amerykańskiego sprzętu wojskowego przez polskie ministerstwo. W lipcu Błaszczak ogłosił, że Polska kupi od USA 250 czołgów M1A2 Abrams SEPv3. poleca Wojsko Polskie pozyska od USA 300 używanych pojazdów MRAP Cougar 4×4. To sprawdzone pojazdy, używane w armii USA od wielu lat i na wielu misjach zagranicznych. Dzięki przyśpieszonej procedurze trafią do nas już w 2022 r. Kontrakt obejmuje także pakiet logistyczny i szkoleniowy – napisał Mariusz Błaszczak. Coguary pojadą na granicę z Białorusią W serwisie mjr Krzysztof Płatek, rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia, powiedział, że zakup pojazdów ma na celu zaspokojenie bieżących potrzeb Sił Zbrojnych RP. Można się domyślać, że zaraz po przybyciu do naszego kraju wzmocnią wschodnią granicę. W ostatnich dniach widać, że w polskim wojsku brakuje lepiej opancerzonych samochodów. Wartość transakcji nie została ujawniona. Cougar to amerykański transporter opancerzony typu MRAP zapewniający zwiększoną ochronę przed wybuchem min lądowych oraz improwizowanych ładunków wybuchowych. MRAP (ang. Mine Resistant Ambush Protected) to typ wojskowych pojazdów opancerzonych o zwiększonej odporności na miny i ataki z zasadzki. Odporność ta wynika ze specyficznej konstrukcji kadłuba pojazdu, którego podwozie uformowane jest w kształcie litery V i jest silnie opancerzone. Miny Cougarom niestraszne Siły zbrojne USA wdrożyły program konstrukcji i produkcji tych pojazdów po doświadczeniach wojny w Iraku. Według oficjalnych danych Cougar jest zdolny przetrwać eksplozje 14 kg ładunku wybuchowego pod kołami lub 7 kg ładunku pod kadłubem. W Afganistanie cała załoga Coguara przeżyła wybuch 230 kg materiału wybuchowego pod ich pojazdem. Producentem pojazdów jest amerykańska firma Force Protection, Inc. Cena nowego pojazdu to 475 tys. dolarów. Masa wynosi 14,5 t, a maksymalna prędkość 105 km/h. W aucie poza dwuosobową obsługą można przewozić sześciu żołnierzy. Nie będą to pierwsze coguary w polskim wojsku. Pod koniec 2008 r. Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie w bazie Ghazni otrzymał z zasobów amerykańskiej piechoty morskiej 40 samochodów Cougar 4×4.
Miny to broń powszechnie stosowana od końca XIX w., kiedy to Rosjanie wykorzystywali ładunki wybuchowe z zapalnikami w wojnie przeciwko Turcji. Taka definicja — ładunek wybuchowy zamknięty w obudowie z zapalnikiem i urządzeniem reagującym — wyczerpuje nam określenie, czym mina w zasadzie jest. Mówiąc jeszcze prościej, jest to ładunek wybuchowy odpalany nieświadomie przez samą wykorzystania min jest wiele. Od punktowych pułapek, pomyślanych na zniszczenie konkretnych, zwabionych wcześniej celów, przez odcięcie jakichś obszarów, po zabezpieczenie własnych pozycji przed niespodziewanym atakiem z flanki lub od tyłu. W przypadku obrony własnych pozycji już podczas II wojny światowej upowszechniło się zaminowywanie całych połaci terenu, tworząc tym samym pola minowe. Foto: Wojtek Laski/East News Część min na wyposażeniu armii rosyjskiej Tego typu umocnienia stanowią bardziej straszak i czasową przeszkodę, niż środek do zwalczania wrogich jednostek na dużą skalę. Chyba że mowa o zwalczaniu mocno ofensywnych działań, jak miało to miejsce podczas wojny w Wietnamie, gdzie — według różnych szacunków — Amerykanie stracili przez nie nawet 70 proc. ze wszystkich zniszczonych wozów pancernych. Miny po obu stronach barykady Dziś przykłady z Ukrainy pokazują, że mina skutecznie unieruchamiająca jeden czołg, może zatrzymać całą ich kolumnę na dłużej, wystawiając tym samym na ataki z innych źródeł. Narzędzia te stosowane są także przez Rosjan, którzy w ten sposób zabezpieczają podbijane tereny, utrudniając ich odzyskanie wojskom, a następnie użytkowanie cywilom. Natrafienie na zaminowany teren wymusza skierowanie w tej rejon specjalistów i uniemożliwia natychmiastowe zabezpieczenie obszaru i ew. przygotowanie skutecznej obrony na czas kolejnych ataków. Rosjanie posuwają się także do tworzenia prowizorycznych pułapek. Granaty z wyjętymi zawleczkami zostawiane są pod ciałami, których ciężar przytrzymuje zapalnik. Obrócenie takich zwłok lub ich przekręcenie, powoduje odskoczenie łyżki i eksplozję po trzech sekundach. Foto: Juergen Lumpp / Wiki Commons Mina motylkowa Mina przeciwpiechotna nie jest stworzona do zabijania. Jej zadaniem jest wyłączenie jak największej liczby żołnierzy. Dlatego też, poza klasycznymi minami, reagującymi na nadepnięcie, co najczęściej kończy się urwaną lub rozszarpaną kończyną, popularne są także miny wyskakujące, reagujące na szarpnięcie rozciągniętego pomiędzy nimi drutu. Niewielki ładunek powoduje, że taka mina "wyskakuje" z ziemi na ok. 1 m, a następnie uruchamia się właściwy zapalnik, który miota ostre odłamki, raniąc i parząc wszystkich w promieniu nawet kilkudziesięciu metrów. Być może nie zabije, ale zmusi wroga do wezwania posiłków i umieszczenia do kilku osób w szpitalu. Jakie miny znajdziemy w Ukrainie? Podejrzenia o zaminowywaniu terenów Ukrainy przez Rosjan pojawiły się już w 2014 r., kiedy to Ministerstwo Obrony Ukrainy informowało, że separatyści w Donbasie wykorzystują na zajmowanych przez siebie terenach miny produkcji rosyjskiej i radzieckiej, które znajdowały się na wyposażeniu armii Federacji Rosyjskiej. Jako że na każdej sztuce takiego wyposażenia znajdują się numery seryjne, łatwym było sprawdzenie ich pochodzenia, a także ustalenie konkretnych modeli. Wiemy stąd, że od lat w Ukrainie separatyści i Rosjanie wykorzystują co najmniej pięć rodzajów min przeciwpiechotnych: MON — odłamkowe miny kierunkowe o zasięgu do 100 m PMN — miny fugasowe (raniące samą eksplozją) o działaniu naciskowym OZM — mina odłamkowa z zapalnikiem naciągowym lub elektrycznym POM — mina narzutowa PFM — mina kasetowa o działaniu naciskowym, zwana także "miną motylkową" Co prawda od 1992 r. istnieje Międzynarodowy Ruch na rzecz Zakazu Min Przeciwpiechotnych, do którego dołączyło do niego ponad sto organizacji z wielu krajów, to jednak wśród trzydziestu siedmiu państw niezaangażowanych znajdziemy Indie, Izrael, Chiny, Pakistan, Stany Zjednoczone, a także właśnie Rosję. Foto: Militarist / Shutterstock Rosyjska mina odłamkowa MON-50 Poza minami przeciwpiechotnymi w Ukrainie znaleźć można także miny przeciwpancerne. To one są bohaterami nagrań z warszawskiej autostrady pod kijowem. Wiele wskazuje, że są to sowieckiej produkcji mini TM-62M, które produkowane były również w Polsce, a także znajdowała się na wyposażeniu polskiej armii. "Sercem" tej miny jest 7,5 kg trotylu, który wytwarza moc zdolną zniszczyć pancerz brytyjskiego czołgu Centurion i zabić całą załogę w środku. To właśnie z myślą o tym zadaniu miny TM-62M były produkowane. Wariantów min TM-62 jest co najmniej sześć, w zależności od sposobu zamknięcia jej w obudowie. Wariant M, zamknięty w metalowej puszce o średnicy 32 cm, jest najpopularniejszy. Ponadto wyróżnia się ok. 10 różnych zapalników, stosowanych od lat 60. Wśród nich zapalniki naciskowe, ale także magnetyczne i z mechanizmami opóźniającymi. Foto: Militarist / Shutterstock Mina TM-62 Zapalniki elektroniczne mają przewagę, jeżeli chodzi o moment aktywacji. Aktywator magnetyczny zadziała bowiem nawet gdy czołg nie najedzie gąsienicą na minę, ale wystarczy, by jego metalowy kadłub znalazł się nad ładunkiem wybuchowym. Wadą takiego rozwiązania jest z kolei czas działania. Mechanizm elektroniczny zasilany jest baterią 1,5 V i działa tylko do czasu wyczerpania się baterii. Miny naciskowe, działające najczęściej dzięki zastosowaniu mechanizmu opartego na sprężynie krążkowej (zwanej także talerzową lub mechanizmem belleville), będą zdolne do detonacji nawet po kilkudziesięciu latach. W przypadku min przeciwpancernych, ich zapalniki są dostosowane do nacisku znacznie większego, niż piechur. Wszystko po to, by nie "marnować" szansy zniszczenia pojazdu bojowego, gdy nacisk na mechanizm będzie zbyt mały, albo gdy nad miną nie znajdzie się wystarczająco dużo magnetycznego metalu. Dlatego też przenoszenie takich min, a nawet ich kopanie — chociaż niebezpieczne, jak w przypadku obcowania z każdym ładunkiem wybuchowym — nie jest niemożliwe. Jak rozbroić minę? Miny stanowią obecnie ogromny problem także dla rolników. Zaczął się okres, w którym trzeba wyjść na pola, by liczyć na plon. Już dziś mówi się o tym, że o ile na zapotrzebowanie krajowe Ukraińcy zbóż i warzyw będą w stanie naprodukować, to eksport na pewno ucierpi, a istnieje także szansa całkowitego załamania. Sprawy nie ułatwiają zakopane w ziemi bądź pozostawione na niej ładunki wybuchowe. Dlatego też ukraińscy żołnierze szkolą rolników, jak radzić sobie z rosyjskimi minami. Broń tego typu jest zwykle projektowana tak, by jej uzbrojenie było szybkie, a rozbrojenia dodatkowo się nie utrudnia. Miny działają skutecznie przede wszystkim, gdy są niewidoczne i nie ma potrzeby, by dodatkowo zabezpieczać je na wypadek chęci rozbrojenia. Zwłaszcza że wojsko, które z nich korzysta, może dzięki temu w łatwy sposób zabrać je w nowe miejsce. Podstawą jest oczywiście niedopuszczenie do aktywacji zapalnika. Pozostałe elementy miny, jak chociażby obudowa, nie są czułe na dotyk i nacisk, a w obudowie większości min znajdziemy mniej lub bardziej klasyczne śruby, dzięki którym możemy dostać się do środka. Wszelkie zabezpieczenia pełnią role zachowania miny w odpowiednim stanie w trakcie transportu, a także przy zmiennych warunkach pogodowych. Materiały wybuchowe wewnątrz miny nie mogą np. zamoknąć. Swego czasu w interecie popularność zdobywał film a Azji Południowo-Wschodniej, gdzie jeden z mieszkańców zademonstrował sposób na rozbrojenie radzieckiej miny PMN-2. Inny przykład, pokazujący tę samą minę, także udowadnia, że w przypadku PMN-2 potrzebny jest odpowiedni klucz i ostre płaskie narzędzie, np. nóż: Wciąż jednak najskuteczniejszym sposobem rozbrojenia miny jest jej kontrolowana detonacja. Dlatego też na polach bitew wykorzystuje się pługi minowe, jak i ładunki linowe. Te pierwsze, to mechanizmy uderzające w ziemie przed pojazdem opancerzonym. Dzięki temu miny wybuchają w pewnej odległości od czołgu, nie powodując penetracji pancerza. Ładunki linowe to z kolei wystrzeliwane na kilkadziesiąt lub kilkaset metrów długie liny z zawieszonymi ładunkami wybuchowymi, które są detonowane, powodując reakcję łańcuchową i wybuch wszystkich min w linii. Skutecznie czyści to z min jeden prosty pas terenu.
Wyrzutnia rakietowa BM-21 Grad Fot. Kapitel BM-21 Grad (ros. БМ-21 „Град”) – radziecka polowa samobieżna wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa skonstruowana w latach 60. Przeznaczona dla artylerii dywizyjnej. Jeden z najszerzej używanych systemów tego rodzaju na świecie, także w Polsce. BM-21 w czasie radzieckiej interwencji w Afganistanie Od 1957 r. w tulskim NII-147 (Instytut Naukowo-Badawczy nr 147, kierowanym przez Ganiczewa, rozpoczęto prace nad artyleryjskimi wyrzutniami rakietowymi. NII-147 został przemianowany w 1966 r. na Tulski GosNITToczMasz (Państwowy Instytut Naukowo-Badawczy Przemysłu Precyzyjnego), a w 1992 r. na GNPP (Państwowe Przedsiębiorstwo Naukowo-Produkcyjne) Spław. Jego pierwszym opracowaniem, realizowanym na polecenie Rady Ministrów ZSRR z r. był system BM-21 ”Grad” z pociskami M-21OF. Rakiety miały rekordowo duże wydłużenie- ponad 23, dzięki czemu przy zachowaniu niewielkiego kalibru można było zabudować silnik prochowy o dużej długości i osiągnąć znaczny zasięg. Technologia produkcji opierała się głębokim tłoczeniu i przeciąganiu, czyli technologiach, stosowanych dotąd do wytwarzania łusek artyleryjskich. Dla uzyskania zadowalającej celności pociski były stabilizowane za pomocą niewielkich, rozkładanych po ztarcie stateczników oraz dodatkowo obrotowo. Dzięki niewielkiemu kalibrowi rakiet w SKB-203 zaprojektowano małą rozmiarami wyrzutnię, złożoną aż z 40 trzymetrowych prowadnic, co zapewniło dużą siłę ognia. Uzyskano nadzwyczajną prostotę konstrukcji wyrzutni, która może obracać się w zakresie 102° w lewo i 70° w prawo dla nadania pociskom właściwego kierunku, niezależnie od ustawienia samochodu. BM-21 instalowano na najnowszych wówczas samochodach terenowych Urał-375. Po raz pierwszy została zaprezentowana publicznie na defiladzie w Moskwie w listopadzie 1964 r. Wyrzutnie BM-21 weszły w skład dywizyjnych pułków artylerii w ilości co najmniej jednej sześciowyrzutniowej baterii, w której było też 6 samochodów transportowych 9F37 na podwoziu Urał-375, z których każdy przewoził 40 pocisków na stelażach. Zadaniem baterii miało być wspieranie działań zaczepnych przez rażenie celów powierzchniowych- stanowisk artylerii, rejonów obrony itd. W obronie BM-21 miały służyć do stawiania zapór ogniowych, utrudniać przeciwnikowi manewr siłami itd. Artyleryjskie wyrzutnie rakietowe były traktowane w ZSRR jako substytut taktycznej broni jądrowej- niezbyt celne i mało skuteczne wobec czołgów, ale dysponujące dużą siłą rażenia siły żywej i obiektów. Dla dywizji pancernych przewidywano wersję BM-21 o trakcji gąsienicowej, ale brak odpowiedniego nośnika opóźnił budowę prototypu. Dla wojsk powietrzno-desantowych opracowano w 1967 r. wyrzutnię ”Grad-W” na podwoziu samochodu terenowego GAZ-66. Jest ona odpowiednio mniejsza- ma tylko dwa rzędy po 6 prowadnic, ale może strzelać pociskami takimi samymi, jak BM-21. Jej zaletą jest możliwość desantowania na standardowej palecie spadochronowej i duża ruchliwość w terenie. Dla zapewnienia odpowiednich kątów ostrzału, stateczności podczas prowadzania ognia i niewielkich wymiarów w położeniu marszowym zastosowano złożony układ kinematyczny ramy wyrzutni. W położeniu transportowym jest ona skierowana wylotami prowadnic do tyłu, a do strzelania jest wysuwana na długiej ramie poza obrys podwozia. Dla ustatecznienia samochód posiada z tyłu dwa składane wsporniki talerzowe. Alternatywnym rozwiązaniem było rozmieszczenie takiej samej wyrzutni na gąsienicowym BTR-D, ale nie zyskało ono aprobaty. Widoczny panel obsługi wyrzutni BM-21 W 1974 r. został przyjęty na uzbrojenie Armii Radzieckiej artyleryjski system rakietowy dla szczebla pułku ”Grad-1”. Różni się on konstrukcyjnie od BM-21 i posiada 36 rzędów prowadnic. W położeniu transportowym wyloty rur są skierowane do tyłu, a przed otwarciem ognia platforma wyrzutni jest przesuwana o prawie metr do tyłu wraz z błotnikami kół i wraz z nimi obraca się na boki w zakresie po 35o. Dla wyrzutni ”Grad-1” opracowano nowe rakiety OF21-1 i 9M28F o zmniejszonym do ok. 15 km zasięgu, ale z większą częścią bojową. Z czasem skonstruowano też pociski zapalające- 9M28S i dymne- 9M28D oraz 9M28K (z minami przeciwpancernymi PTM-3). Zastosowanie mniejszego samochodu było podyktowane chęcią standaryzacji nośników w Armii Radzieckiej, do czego zresztą nigdy nie doszło. W 1976 r. wyrzutnię ”Grad-1” w wersji 9P139 zainstalowano na kadłubie MT-LB, a dokładniej maszyny, będącej bazą samobieżnej haubicy 2S1. Wyrzutnia była pływająca i przewoziła w kadłubie drugą jednostkę ognia. Jej próby zakończyły się pomyślnie, ale produkcji seryjnej nie podjęto wychodząc z założenia, że nawet pułkowe ”Grady” działają z drugiej linii i nie muszą być opancerzone, a koszt produkcji i eksploatacji wersji gąsienicowej jest znacznie większy niż kołowej. Mało znaną wersją jest wyrzutnia partyzancka ”Grad-P” (oznaczenie wyrzutni 9P132) produkowana od 1965 r. początkową dla Vitcongu, a potem i dla innych odbiorców. Była to wyrzutnia trójnożna, jednoprowadnicowa nadająca się do transportu w jukach zwierząt pociągowych, na wietnamskich rowerach, a nawet na plecach bojowników. Do strzelania używano pocisków 9M22 o zmniejszonej do 46 kg masie i zasięgu 11 km. Wyrzutnia 9P132 posiada lufę o długości ok. 2 m i masę 35 kg. Brak bliższych danych. Znacznie później powstała przenośna i również jednoprowadnicowa wyrzutnia 9K510, przeznaczona do odpalania pocisków oświetlających 9M42 ”Iluminacja” o masie 27 kg na odległość 1-5 km lub rakiet 9M43 z ładunkami dymnymi. Już w latach 1970-tych w ZSRR rozpoczęto prace nad modernizacją ”Grada”, zmierzające w pierwszej kolejności do zwiększenia efektywności rażenia różnorodnych celów poprzez wprowadzenie nowych typów pocisków rakietowych: – 9M22– odłamkowo-burzące z zapalnikiem MRW o sile rażenia prawie dwukrotnie większej od starszych rakiet kal. 140 mm, – 9M23 ”Lejka”– chemiczne z 3 kg bojowych środków toksycznych oraz wysokościowym zapalnikiem, detonującym 1,5 kg TNT na wysokości 1-30 m nad celem, – 9M22S– zapalające, wprowadzone w 1971 r., potem ich odmianę z wymuszonym formowaniem 180 ognisk zapalnych, – w połowie lat 1970-tych wprowadzono pociski odłamkowe z wymuszoną fragmentacją, – 9M22K ”Ukraszenie”– kasetowe, mieszczące 3 miny przeciwczołgowe typu PTM-3 o masie 5 kg każda i czasie samolikwidacji 16-24 h, – 9M16 ”Prozaik”– kasetowe, mieszczące 5 min przeciwpiechotnych o masie 1,7 kg każda i czasie samolikwidacji 4-100 h. Miny posiadają wyjątkowe zapalniki kontaktowe w postaci czterech 10-metrowych sznurów, rozrzucanych pirotechnicznie wokół ustawionej miny, – zawierających 36 ładunków kumulacyjno-odłamkowych, – dymnych, których salwa formuje na czas co najmniej 6 minut zasłonę o szerokości 1 km, – oświetlających, – agitacyjnych, rozrzucające ulotki. W latach 1970-tych w ZSRR i innych państwach Układu Warszawskiego rozpoczęto prace nad modernizacją ”Grada” poprzez zmianę nośnika wyrzutni, który stanowił prostą adaptację standardowego terenowego (6×6) samochodu ciężarowego średniej ładowności Urał-375D, co niosło za sobą wiele ograniczeń. Najbardziej znanym reprezentantem tego ostatniego nurtu są, opracowane w Czechosłowacji, wyrzutnie RM vz. 70/RM vz. 70/85, wykorzystujące podwozia ciężkich terenowych (8×8) samochodów ciężarowych Tatra T-813 i T-815. W ZSRR opracowano nową wyrzutnię 9A51 na podwoziu nowego nośnika- Urał 4320. Zwiększono nieco długość prowadnic i powiększono ich ilość do 50. Wyrzutnia jest zaopatrzona w układ zdalnego zadawania kąta podniesienia i kierunku, zastosowano elektroniczny układ nastawiania zapalników pocisków z kabiny w chwili odpalenia z elementami wykonawczymi na wylotach prowadnic. Wszystko to spowodowało dwukrotne skrócenie czasu przygotowania do otwarcia ognia. Skrócono także czas przeładowania wyrzutni z pojazdu transportowo-załadowczego 9T232M, na bazie Urała-4320, który przewozi 50 pocisków. Próby fabryczne nowego systemu zakończyły się w 1982 r., produkcję pod nazwą 9K53 ”Prima” podjęto w 1987 r. System został przystosowany do zautomatyzowanej transmisji danych do strzelań, autonomicznego topodowiązania itp. Wprowadzone zmiany doprowadziły do znacznego zwiększenia efektywności wyrzutni- dla wykonania takich samych zadań ogniowych trzeba od 5 do 10 razy mniej pojazdów systemu ”Prima” niż ”Grad”, a czas ich przebywania na stanowiskach ogniowych jest czterokrotnie krótszy. Szereg udoskonaleń zastosowanych w ”Primie” było oferowanych jako pakiet modernizacyjny dla wyrzutni BM-21. Każda wyrzutnia może otrzymać miniaturowy blok kierowania ogniem, układ nawigacji bezwadnościowej i satelitarnej oraz łącza danych. Możliwe jest dzięki niemu naprowadzanie wyrzutni na cel bez opuszczania kabiny. Załoga wyrzutni została zmniejszona do 2 żołnierzy. Czas osiągania gotowości ogniowej skrócono o połowę. Dla baterii i dywizjonów opracowano skonteneryzowane stanowisko dowodzenia i łączności Kapustnik-BG, które można zainstalować na dowolnym pojeździe. We współpracy z nim baterie może otworzyć ogień już w minutę po zajęciu stanowisk. Dla wyrzutni ”Prima” opracowano nowe pociski rakietowe: 9M53– zastosowano w nich oddzielającą się część bojową ze spadochronem hamującym, dzięki czemu niezależnie od odległości strzelania głowica opada na cel prawie pionowo, co zwiększa jej skuteczność. Opracowano nowe głowice kasetowe z 45 podpociskami kumulacyjno-odłamkowymi oraz głowice z ładunkiem paliwowo-powietrznym. Są też oferowane głowice, zawierające dwa samonaprowadzające się podpociski kumulacyjne MSBE. Zostały opracowane nowe silniki rakietowe, które umożliwiają zwiększenie zasięgu pocisków do 33 km. W 1997 r. zaproponowano silniki, gwarantujące zasięg 36 km, a w październiku 1998 r. przeprowadzono strzelania rakietami o zasięgu 40 km, ”Ugroza-1”– kierowane laserowo, umożliwiają zwalczanie celów punktowych, – naprowadzane laserowo pociski dla wyrzutni ”Grad” planowała produkować niemiecka firma Diehl. Miały mieć układ żyroskopowej stabilizacji, sterujące powierzchnie aerodynamiczne z przodu oraz trzyczęściową głowicę: kumulacyjno-penetrująco-odłamkową, a cele miały być wskazywane przez wysuniętych obserwatorów, 9M519 ”Lilia-2”– opracowany we współpracy radziecko-bułgarskiej, przenosił nadajnik zakłóceń radiowych. Zarywa się on w ziemię i przez co najmniej godzinę emituje zakłócenia w zakresie od 1,5 do 120 MHz, uniemożliwiające działanie łączności radiowej i zakłócające częściowo nawet połączenia przewodowe. Pocisk z głowicą ważącą 18,4 kg ma zasięg ograniczony do 18 km, testowano prototyp wersji z wydłużonym silnikiem o donośności 34 km, – w końcu lat 1990-tych ujawniono pocisk, opracowany w ośrodku badań jądrowych Arzamas-16, który jest konwencjonalną wersją źródeł silnego impulsu elektromagnetycznego, będącego dotąd skutkiem ubocznym (ale bardzo istotnym z militarnego punktu widzenia) eksplozji atomowych. Impuls jest w stanie czasowo lub trwale uszkodzić praktycznie wszystkie urządzenia elektroniczne: systemy celownicze, radiolokacyjne i procesory. W części bojowej rakiet kal. 122 mm mieści się stosunkowo silny generator. W końcu lat 1990-tych ujawniono projekt nowej wyrzutni: zastąpiono w niej blok blok prowadnic rurowych nową konstrukcją modułową, złożoną z ramy i dwóch bloków po 20 prowadnic, umieszczanych na ramie w stanie załadowanym. Bloki te ważą po 1,7 t. wraz z rakietami. Ich montaż za pomocą dźwigu zajmuje tylko ok. 5 minut. Po oddaniu salwy mogą być zdjęte z wyrzutni i zastąpione nowymi lub przeładowane ręcznie. Po rozpadzie ZSRR prace i rad modernizacją BM-21 podjęto i w byłych republikach. Na Ukrainie była podobno testowana wyrzutnia na podwoziu samochodu KrAZ. W 1997 r. została ujawniona wersja białoruska- BM-21A. Jej bazą jest ciężarówka MAZ-6317, na której wydłużonej ramie mieści się nie tylko blok prowadnic, ale i stelaż z drugą jednostką ognia, ulokowany między kabiną kierowcy a wyrzutnią. Wyrzutnie rakietowe BM-21 zdobyły ogromną popularność. Znalazły się w wyposażeniu wojsk państw byłego Układu Warszawskiego oraz państw trzeciego świata. W końcu lat 1990-tych Rosjanie szacowali, że poza granicami ich kraju, w prawie 50 armiach, było użytkowanych ponad 5000 wyrzutni tego typu. Były one produkowane na podstawie licencji w Czechosłowacji, Jugosławii, Rumunii i Egipcie, a bezlicencyjne kopie powstały w Chinach (typ 81), Iraku i Korei Północnej. W Polsce. Artyleryjskie wyrzutnie rakietowe BM-21 ”Grad” znalazły się w uzbrojeniu dywizjonów artylerii rakietowej pułków i brygad artylerii Wojska Polskiego w latach 1960-tych. Na początku lat 1990-tych znajdowało się w Polsce 228 wyrzutni BM-21 i 30 wyrzutni RM vz. 70/85. Natomiast w 2007 r. było 227 systemów ”Grad”. Mimo podejmowanych prób unowocześnienia, wyrzutnia BM-21 w coraz większym stopniu przestawała odpowiadać wymaganiom pola walki. Na początku lat 1990-tych dostrzeżono ten problem także w Polsce. Zakładano modernizację wyrzutni BM-21 polegającą na zmianie podwozia i wprowadzeniu nowych rodzajów amunicji oraz Systemu Kierowania Ogniem. W perspektywie przewidywano również pozyskanie nowych wyrzutni typu MLRS. W 1999 r. uruchomiony został projekt modernizacji wyrzutni BM-21, oznaczonej BM-21M. W latach 1990-tych opracowano w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia głowicę kasetową do rakiety M-21. W II połowie lat 1990-tych firma Tłocznia Metali Pressta razem z francuską firmą Celerg opracowały wersję pocisku M-21 o zwiększonej donośności. Pierwsze próby poligonowe nowych rakiet, które nazwano ”Feniks”, odbyły się latem 1998 r. Produkcja seryjna została uruchomiona w Fabryce Produkcji Specjalnej Sp z (powstała na bazie firmy Pressta) w 2003 r. Na bazie rakiety M-21 opracowany został w ITWL imitator celu powietrznego ICP “Koliber”. Dane techniczne pocisków: Typ Rok przyjecia na uzbrojenie Długość Masa pocisku Masa części bojowej Masa ładunku wybuchowego Zasięg [m] [kg] [kg] [kg] [km] 9M22 1962 2,87 66 18,4 6,4 20 9M28F 1974 1,93 56,5 21 6,4 15 9M22K 1981 3,02 57,7 22,8 głowica kasetowa 13,4 9M16 1981 3,02 56,4 21,6 głowica kasetowa 13,4 9M53F 1990 3,037 70 26 33 9M53K 1990 3,037 65,5 25 głowica kasetowa 32 9M519 1998 2,85 59 18,4 głowica zakłócająca 34 Konstrukcja wyrzutni BM-21: Kaliber- 122 mm. Obsługa- 4 żołnierzy. Wyrzutnia zawiera 40 prowadnic rurowych zamontowanych na tylnej części podwozia samochodu URAŁ-375D (6×6). Prowadnice (rozmieszczone w czterech rzędach po dziesięć) tworzą, prostopadłościenny pakiet który wraz z kołyską zainstalowano wahadłowo w łożu. Łoże osadzono obrotowo na podstawie mocowane) do ramy pojazdu. Przewód każdej prowadnicy ma bruzdę (wytłoczoną według linii śrubowej), z którą współpracuje występ prowadzący pocisku podczas ruchu pocisku w prowadnicy W wyniku tego pocisk uzyskuje niewielką prędkość kątową zmniejszająca wpływ wiatru bocznego na tor lotu pocisku. Z lewej strony wyrzutni umieszczono pulpit sterowania napędami naprowadzania prowadnic oraz przyrządy celownicze zawierające celownik mechaniczny i kątomierz działowy. Wyposażenie dodatkowe wyrzutni stanowi radiostacja R-108M. Wyrzutnia umożliwia prowadzenie ognie pojedynczego lub salwami o regulowanej liczbie pocisków, zarówno z kabiny pojazdu jak i zdalnie, z odległości do 60 m od wyrzutni. Odpalanie pocisków: elektryczne, może być sterowane rocznie lub automatycznie. Naprowadzanie prowadnic w obu płaszczyznach elektryczne lub ręczne. Państwo ZSRR/Rosja Producent Przedsiębiorstwo Badawczo-Produkcyjne “SPLAW” Typ pojazdu samobieżna wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa Trakcja Kołowa Załoga 3 Historia Produkcja 1963 – obecnie Dane techniczne Długość m Szerokość m Wysokość m Masa ton Osiągi Prędkość 75 km/h Zasięg 405 Dane operacyjne Źródło [1] Kiński A. ”Pierwsza Langusta przekazana”. Nowa Technika Wojskowa nr 4/2007. [2] ”Historia, osiągnięcia i perspektywy rozwojowe Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia”. Nowa Technika Wojskowa nr 7/1998. [3] Cieślak J. ”Polskie kutry rakietowe projektu 205 (typu OSA-I)”. Nowa Technika Wojskowa nr 10/1994. [4] Kiński A. ”FPS Bolechowo. Jak Feniks z popiołów”. Nowa Technika Wojskowa nr 4/2008. [5] Ciepliński A., Woźniak R. ”BM-21”. Nowa Technika Wojskowa nr 5/1993. [6] Szulc T. ”Następcy Katiuszy”. Nowa Technika Wojskowa nr 6 i 8/1999. Detale Fotografie Vitaly Kuzmin BM-27 Uragan BM-27 Uragan (ros. БМ-27 Ураган kod GRAU 9K57) – radziecki system artylerii rakietowej, produkowany przez zakłady Spław z Tuły. W Czytaj dalej... T-55 Czołg średni T-55/T-55A Czołg średni T-55A Opracowanie czołgu średnim T-54 było znaczącym sukcesem radzieckich konstruktorów i przemysłu. Był prosty, bardzo Czytaj dalej... GAZ-3937 Wodnik ГАЗ-39371 Водник (GAZ-39371 Wodnik) fot. Vitaly Kuzmin GAZ-3937 Wodnik – rosyjski wielozadaniowy pojazd amfibijny, samochód terenowy Czytaj dalej... 2S9 Nona 2S9 Nona (SAO-120) – radziecki moździerz samobieżny zbudowany na podwoziu transportera opancerzonego BTR-D. Przeznaczony dla wojsk powietrznodesantowych. Historia W 1979 Czytaj dalej...
miny w wojsku polskim