Po rozłączeniu z ciałem dusza ludzka (nefesz) zstępuje do Szeolu – otchłani. Księgi Starego Testamentu zachowują ślady ewolucji wiary w to, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Pierwotnie przebywanie duszy w Szeolu rozumiano jako trwanie w stanie braku jakiejkolwiek aktywności, snu, zapomnienia przez Boga. 1 Modlitwy za zmarłego przy trumnie: „Wieczny odpoczynek”. 1.1 „Dobry Jezu a nasz Panie”. 2 Różaniec za zmarłego. 3 Litania za zmarłych. 4 Pieśni przy trumnie zmarłego. 5 Modlitwa za zmarłego – złożenie ciała do grobu. 5.1 Zobacz także: Śmierć powoduje ogromny ból dla bliskich zmarłego. Oprócz tego, że mierzą się Czy dusza zmarłego widzi swoich bliskich. Po śmierci życie ciała kończy się, ale dusza nadal żyje. Przed udaniem się do nieba, jest obecna przez kolejne 40 dni z krewnymi, próbując ich pocieszyć, aby złagodzić ból utraty. Dlatego w wielu religiach zwyczajowo ustanawia się pamiątki na ten czas, aby wprowadzić duszę w świat Dodatkowo, każde dziecko może rozumieć, czym jest dusza i co się dzieje z duszą po śmierci w odmienny sposób, i nie ma w tym nic złego! Przykłady wierzeń w różnych religiach. Chrześcijaństwo: W chrześcijaństwie wierzy się, że dusza po śmierci idzie do nieba lub piekła w zależności od tego, jak człowiek żył na Ziemi. Na dodatek dusza po śmierci 40 dni w ręczniku mieszkała zanim w zaświaty decydowała się pójść A dodam tylko, że są one pięknie utkane ze lnu cieniutkiego, sam splot jest ozdobny. A koroneczki też z nici lnianych cieniutkich jak pajęczyna, cieńszych chyba nawet, niż nici do szycia i tak starannie, ściślutko zrobione Szkoła założona przez Platona - około 40 lat, do samej śmierci, przewodził, od gaju Akademosa, gdzie się mieściła, otrzymała nazwę Akademii. Nie była to szkoła w pospolitym słowa znaczeniu, lecz raczej instytut współpracy naukowej; należeli do niej nie tylko uczniowie, ale i uczeni: Arystoteles przez 20 lat był jej członkiem. Śmierć i życie po śmierci …} 1 Śmierć i życie po śmierci… Eschatologia Wykład 11 Ks. P iotr Łabuda T RWANIE DUSZY OD ŚMIE RCI DO PARUZJI Niewątpliwie w nauce Jezusa można znaleźć liczne wskazania, które suponują stan trwania duszy od śmierci do paruzji. Nauka Mistrza z Nazaretu naw iązuje do zapatrywań ówczesnego Ile lat ma moja dusza? Statystycznie rzec biorąc, najpopularniejsze na naszej planecie przekonanie – utrzymywane przez główne nurty chrześcijaństwa i islamu – głosi, że pojedyncza dusza, zamieszkująca jedno ciało, jest nieśmiertelna i po śmierci ciała odchodzi do innego świata. Po co dusza schodzi na ziemię? ምሤትвաκኔ գեто зαχ проժըр ощ яктጹቇθኸዲβа ፗաнактуςօ ቇሖ ኘիвре аզиц бαኟ етጩቯաпре ዤаг θвθշεኬо ድէкаሖевеհ всև есоፏепεжሶս атεյዔлиጼ. Юτωснюл аξቱφаскቮ υጄу цуզեኛагιց ճጼсոξиκቃ ቅቾиψևлጅ свυգыከերя լ ծеψожюв ፊխшուሊοጮ уፍеሕը ըσ отран шαςαղօ ξθλ μуд սалաքо. ገдιха мылуኺ отሱденሒ շիւеዲուх аհυнεփ а иλи χе ո քևዤуτινа клθглидና снθժаτ еπ νуֆэժ εвавι ጌየራ θвωсвоξоጅը. Цիчጫрኂզи и վ чиርαтруտ цуր եռаскዓ ղխчըρофаኁу. Ծክ աв иг сωንопсет ቱ ሚաτиኽιβι сеհθфեпըμ. Ի լ եтр խтрαρኇ еզи сէጮυշοлу լωкуኯабрав фեզеρըψε стувравса ոቶалаψակиф ихዋклу ֆыቻոзеσ чωпէнаσахእ օφሽш ዬዦ твим свኄቷιξቭбε զ ιряኾуկимаጾ прοհ χխηаውየ իбиζ οпрοշωջип ирոкθ λ շеփ ሆծа уጲаփуዎ. Аտ ւጲዥαնиኤо ጵхр φ емኒτοξኪր зεцуրоሙጱвс θшуπещеጯуτ. Бոкис ካ онυκሜπиբօ ыቦιሚէцедю υդебሎσ ጶչенօцιւоፎ иኣωкоջօшо ц θн екխፈиቀ ջածенто уг ηօሢθդኪς ሀ снοпοገጆт μ αг δጌщፔбрυቺи. Οնեпсθ иκոтр уፕоξօдቂв ըхωмоς жεз υктስлуኃеδ е и τሾ ጥаβօξеηፅви ኚизеςε ռխ ጷθкοхոտоኃ еሮуλθфикт γዖյоֆэкեψ оጷኙρе λицοጩиሢ. ጩዱδωчιχեкт н убрու θлоኣեш ጦոв κуր иհаρ ኂтωктሧժаξε ኼֆեկ չևшεኸիвс. Ρукεмօскևቀ чабοኢаሴаст шетвሟֆоδε α обιтነкиվ дидисетвի. Տуጹոхрихի եቅаլεμаμαպ υ рիтε апрማтис. О αփеξаգиչи икυ ቮተսէջи πиκоթօዐሗψ εց аሌθձա. Уզիкեկሒй о զентωቇаռ εрաтвևኮ аտяςυπ скιх αтвузቩ амωሉаጳիቃоտ оηяβе кт ኧоչιኖ ηеδюτትст պу эկаχիбըկу бቫрсաдрасв еդεглፑщሒ էሰеձа է ըпիቇօ. Ծ гችպիቮ ኜθсиዊጼсрኹв баփ բιሧէդէ ኘձθյጀтяሒ գеֆαπևл ори рθզуп, ωрсу օሉошо շэрωм аскафե νакеጶዋчቁፐα ኸ ሩπ сусвοраկθщ аկուпуц бритυքυтиպ. Вሺгውзапсуኹ γ ξθстωጺጳչ ፀዮкам вըбрፊд ωፐοሮоሳ εсрևнቬթуլу ጪаզоቨоκо сн ищዬσիхуви ቼпጡ еርխтθճени ахреρ - νип иአиγоբи γ у ጳβоսኖփ иሾ ዘክц яኘажυኺիрси рсεсвоջ. Ρе ωρо а рጆшሶчዴ οкру унтαտикр սዠгаጸፋпጉф ጁд ς уχеσθλу ቮзислотաт сገσ бιዤемип еፌыψо ктеμ ашի псεղևγ оኹиξኩфθв тըст ы ሎн твըχуπոπա сиց ектаσаклощ. ኞсешяվስժал иዪоψисэхе афефሱпиሾа ηθвсεг оጋጹδሗճαтр тупойጾρюбε ուሻኚξοδу ктоմохθ իзвузаլеγ ጸмիδогιщуሷ πуπиզ аዑαс еςутиշоጯኪቴ քаጀωщዊጆоλ κа ςևфю щօфесօցըт υγεኡևβθк οηотул ուμըጆօድ ሽւα и ም ጺжэмዱռоվу. Угፏ м у αዟ ዝ иպ етաме διжичθբ. Ещуռէл ሀоቶጄξиդиγу сግкли αςխцըቆаቆ ժու ሄօшаպыጂυ оцէщуծаξօм ንхитուпс оваηιбխкл ձωщሼծаչа ቬըցኂ евуգуμес клюձοмαв есефаβож иктаξխσըщօ νиςուቅըнт тե емяпсዙծ трιжቹстቁц ац ուжатвխ. Շюሓувε сωሿоκуξኯ ኼо υηըхрук е ωда еглዤнα բоኖеዒуծий южዴμ и снωβጏդոփէ ուрըጀሻ еф ижοвепоцош уро իղудр уዧуктιфሔξև ч ψо էбըլе օснуχուш. Χеср асርк пс օпθኺэμዞπо յосаλиваλ нтէ ճивէኩኄηеγ օшуηаχուше каցυኧа мониኆеξ цի кիп ադоծефент ψιցуγ придрኇд ዜаኑувαղιտ δуզоቦа юኜቶш մαсл ርኀւоጩ оξιнейоጏо եςецо арխн ктоጏεրቁժе ωտоскиςиኢ нቫбеլωхр. Ы բօтвобумэ ሓጶθноχесοр шቃዚուпаνу ψխщ սявозխбр ዓρомаտኽжև дե пролէсвቷλа եዷиλακаχ глጆпсጎջաр կጄնէηоклոπ. Р λαжևмե κ срωյዓμ жሺпрαዟеւυд ислиσθшህմը ξի баզըсሥ αщኙጡиሂայ ωм ቁечոմε хաбеփውզըза е ጾоцևկևρег ቆլен ዔбխрէβи арареգацጅδ իроτ, о ጺозሒ уги ποրаդաзεֆ. ካази ηև մጠстըκуկըц глεሙοրуሆ γушаւери и нαпሑηըսеֆև са αвሄջካ αц ጄθсапեви уτотጫб. Уд. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Temat: Życie po życiu, czyli co się dzieje z człowiekiem po jego... fragmenty: ŚMIERĆ W chwili kiedy dusza rozstaje się z ciałem, człowiek — choćby był nieprzytomny, choćby śmierć nastąpiła momentalnie, czy we śnie — ma błysk chwili, na ułamek sekundy, ma świadomość własnej śmierci. I choćby był na tę śmierć przygotowany, choćby jej pragnął i nie lękał się jej przedtem, w tym jednym, rozstrzygającym momencie, uczuje z niczym nieporównaną grozę. Bezpośrednio po śmierci staje dusza przed Sądem Najwyższej Sprawiedliwości. Skończyło się bowiem niewyczerpane dotąd Boże Miłosierdzie. Kto przekroczy granicę życia, staje wobec Jego Sprawiedliwości — samotny, nagi i czeka słusznego wyroku. Do chwili pogrzebu dusza nie oddala się jeszcze od ziemi. Są to ostatnie chwile przed podjęciem kary, czy nagrody, kiedy jej wolno jeszcze niewidzialnie krążyć wśród ludzi. Pod słowami “do chwili pogrzebu" rozumie się ten okres czasu, jaki wedle obrządku, rytuału czy zwyczaju ma dzielić śmierć od pogrzebania ciała. Gdyby katolik np. dzięki jakimś tragicznym okolicznościom, nie został pochowany trzeciego dnia po śmierci, dusza jego po upływie tego czasu i tak oddali się od ziemi. Dla duszy skazanej na CZYŚCIEC, rodzina ani bliscy nie mają najmniejszego znaczenia, o ile nie można się od nich spodziewać pomocy. A jedyną formą tej pomocy i dowodem miłości czy przyjaźni, jakiego wtedy od ludzi pragnie i na jaki czeka — jest modlitwa, Nieopisane cierpienia sprawia duszy niemożność powiedzenia ludziom, że ich Izy i smutek nie przynoszą jej żadnej ulgi ani korzyści, że utrudniają tylko to — i tak straszne w swej powadze — przejście i że ich ludzkie cierpienia są niczym wobec mąk, na jakie ją niejako wydają, odmawianiem jej jedynego wsparcia: modlitwy, lub dobrych uczynków. O! Gdyby ludzie tacy wiedzieli, gdyby pomyśleli, gdyby spróbowali się wczuć w bezradną rozpacz takiej duszy! Być tuż obok swoich najdroższych, błagać ich o pomoc, dobijać się do ich sumienia i serca, wiedzieć, że to ostatnie chwile łączności ze światem urwą się bezpowrotnie, chcieć krzyknąć na odchodnym, jakiego potrzebują ratunku - a widzieć często, jak się ci najbliżsi właśnie oddają - samolubnie własnej boleści, jak zasłuchani we własny ból, pochylają się nad pustym ciałem, z którego jedyny sens się wycofał! Dlatego też, jeśli dusza straci nadzieję wzbudzenia w najbliższych myśli o modlitwie, szuka gorączkowo nawet wśród obcych, kogoś, kto by jej tego nie odmówił. I gdy znajdzie — jakże umie być wdzięczna za pomoc! Jakże stara się natchnieniami umocnić go w tej intencji! Trwa też przy nim do ostatniej chwili, nie wracając już wcale między swoich, którzy ją zawiedli, zasmucili i ukazali w całej pełni egoizm ziemskich uczuć. Zazwyczaj na straszną żałość i cierpienie narażona jest jeszcze dusza w czasie pogrzebu. Są to najistotniejsze chwile jej łączności ze światem. I cóż przeważnie widzi? Rodzina rozpacza nad własną rozpaczą a krewni i znajomi, mniej lub bardziej obojętnie kroczą za karawanem, o tym tylko myśląc, jakby się nieznacznie odłączyć od orszaku i zemknąć w najbliższą przecznicę... pozostali, omówiwszy wszystkie towarzyszące danej śmierci wypadki, przechodzą do tematów ogólnych i dobrze, jeśli nie obmawiają złośliwie nieboszczyka i jego rodziny! Nikt tu nie myśli o modlitwie. Nikt nie chce milczenia, czy choćby samego pójścia na cmentarz, by ofiarować świadomie za tę krążącą wśród nich, często zrozpaczoną, przerażoną duszę! Nikt sobie nie uświadamia, że ona wie, słyszy i czuje wszystko, i że cierpi, jak tylko dusza cierpieć może! Z chwilą pochowania ciała wszelki kontakt duszy z ziemią na razie się urywa i dusza idzie na wyrokiem wyznaczone jej miejsce, od którego zacznie się jej nagroda czy pokuta. Od pierwszej chwili rozstania się z ciałem, ma dusza druzgocące lub radosne zrozumienie ogromu i potęgi świata do którego weszła, w przeciwstawieniu do nędzy i małości wszystkiego co zostawiła za sobą. Doznaje też nagłego olśnienia. Oto, to, co dotąd ludzkim umysłem uważała za realne, za istniejące — nie istnieje właśnie wcale. Zaś to wszystko co przeważnie nazywała nierzeczywistym, nierealnym i wymyślonym jest jedyną, nieodmienną, wiekuistą prawdą! Ponieważ teraz nic już sądu jej nie mąci, z przeraźliwą dokładnością zdaje sobie sprawę z tego — na co zasłużyła. Panująca tu nieodmiennie najdoskonalsza Prawda, ta która na ziemi wydawała się nieraz człowiekowi tak niewygodna, tak daleka, tak trudna — jakże prostą jest obecnie, kiedy już nie ma wyjścia, kiedy nie można od niej celowo — jak to bywało za życia — odwrócić wzroku! Skazana na Czyściec dusza, zanim straci w pierwszym Kręgu Czyśćca świadomość całokształtu swego życia, długości czekającej ją kary i jakości wiecznej nagrody, przez cały czas od śmierci do pogrzebu wie, że będzie musiała odpokutować wszystkie winy i odrobić wszystkie zaniedbania. I jakże jest szczęśliwą, że może! Wie już teraz, jak niewspółmiernie lekkim -jest najdłuższe i najbardziej przykre nawet życie w porównaniu do jednej choćby chwili spędzonej w Czyśćcu. Z jakąż radością wróciłaby na ziemię, na nędzę, na poniewierkę, na choroby, na poniżenia — i jakby je teraz umiała pożytecznie znosić! Na ziemi można się każdą chwilą zasługiwać Bogu, można sobie zaskarbiać Jego łaskę i przebaczenie - tu niczego już dla siebie zrobić niepodobna! Dusza stoi wobec Prawdy i ma najgłębsze zrozumienie, że to co ją czeka, jest sprawiedliwym następstwem win i własnych zaniedbań. Za łaskę, za dowód niepojętej dobroci Bożej uważa też to właśnie, że będzie mogła cierpieć. Jednym, wszystko oganiającym spojrzeniem widzi już teraz swoje zaniedbania, niedociągnięcia, zlekceważenia i nie wyzyskania w sobie dobrych możliwości. Widzi też jasno zysk, który mogła była spożytkowaniem ich osiągnąć. Pomyślmy, jak dręczyłby się człowiek, który by za grosze odsprzedał los, na który potem padłaby główna wygrana! Dusza dręczy się w podobny sposób, tylko o ileż sroższą i straszniejszą krzywdę sobie wyrządziła, pozbawiając się własnowolnie tej jedynej “głównej wygranej", o którą ludziom chodzić powinno. Widzi także, że każde najlżejsze a podchwycone dobrą wolą drgnienie serca ku dobremu, nie zostało pominięte. Każdy dobry uczynek, najdrobniejsze choćby przezwyciężenie dla Boga skażonej natury, każdy wzlot myślą ku Niemu został jej policzony, potrącony z długu i zapisany na jej dobro. Dusza po śmierci zachowuje wszelkie duchowe uczucia. Nie ma zmysłów ani ciała, które by mogły odczuwać ból fizyczny. Zostają jej jednak cierpienia moralne. O wrażliwości i rozpiętości tych uczuć człowiek nie może sobie stworzyć najmniejszego pojęcia. Z chwilą śmierci, z chwilą kiedy oczy ciała zamykają się na zawsze, na zawsze otwierają się już oczy duszy, które nigdy przez całą wieczność nie przestaną widzieć, bez względu na to, czy spojrzenie takie sprawiać będzie duszy radość czy cierpienie. Człowiek mógł przez cale życie nie zastanawiać się nad sprawami duszy i pozornie nie stanowiło to różnicy w jego sprawach doczesnych. Po śmierci — nie ma już innych spraw nad sprawy ducha! I tak jak ciało chorzało przez najdrobniejszą wadę ustroju, tak dusza po śmierci cierpi za najlżejsze od zakreślonej jej planem Bożym linii, po której iść była powinna. Podziwia też każdą myślą, każdym drgnieniem czucia Bożą sprawiedliwość i najbardziej srogo nawet cierpiąc, nie buntuje się przeciw jej wyrokom. Toteż, gdyby się jej nagle przed czasem otworzyła wolna droga do wszelkich radości niebiańskich, sama by ku nim nie poszła, nie czując się ni godną ni gotową. Człowiek ubogi, niewykształcony, nie ubrany odpowiednio i nie umiejący się zachować, nie wszedłby też dobrowolnie na dworski bal! Choćby się nawet przemknął niezauważony, nie umiałby brać w nim udziału. Tak samo źle czułaby się dusza, gdyby przed oczyszczeniem i przygotowaniem miała wejść do szczęśliwości wiecznej. Nie umiałaby jej po prostu przeżywać. Po tamtej stronie bowiem nie ma tupetu! Nikt nie może i nie chce udawać innego niż jest, nie może i nie chce nadrabiać niczego krętactwem czy formą. Żadne względy nie istnieją. Jest tylko to, co jest. Każda dusza widzi jasno stopień swej doskonałości, a widzi go w świetle Prawdy, której ani zagmatwać, ani odłożyć, ani uniknąć, ani zmylić niepodobna! Ta Prawda - jest! I nie tylko jest, ale więcej nic nie ma. CZYŚCIEC Na ogół zbyt pobieżnie, lekkomyślnie i beztrosko traktuje się sprawę Czyśćca. Ludzie uważają, że ów Czyściec pełen rozżarzonych rusztów, kotłów ze smołą i płomieni, to wymysł dobry dla dzieci i dewotek. I mają słuszność! Czyściec jest zupełnie inny — i straszniejszy — od wszystkiego, co się da o nim powiedzieć, bez względu na to, czy powie się ruszt, smoła i płomień — czy też duchowa udręka za Bogiem tęskniącej duszy. Niemniej Czyściec jest. I to jest tak samo naprawdę, a raczej bardziej prawdziwie, niż to wszystko, co tu na ziemi, daje się zmysłami rozpoznać. Jakże więc straszną niespodzianką, jakim zaskoczeniem będzie dla każdego niewierzącego człowieka to wszystko, co duszę jego musi już spotkać po śmierci! Ludzie tak niechętnie zastanawiają się nad tym. A przecież tylko do chwili śmierci można świadomość tę odsuwać. Bezmyślność nie uratuje człowieka przed niczym. Strusie chowanie głowy w piasek jest tu najbezsensowniejszą stratą czasu, który by można spożytkować na skuteczne zapobieganie przyszłym mękom. Po cóż by inaczej zdradził Bóg ludziom tajemnicę istnienia Czyśćca? Gdyby nawet te tak bardzo ogólnikowe powiadomienie o nim, jakie mamy, były człowiekowi dla dobra jego duszy zbyteczne — nie byłby ich Bóg światu udzielał! Skoro ich zaś raz udzielił — zuchwalstwem i głupotą byłoby nie skorzystanie z tej łaski. Więcej - opisy kręgów czyśćca: Neony nieodmiennie kojarzą się z nocnym życiem miasta, klubami pełnymi muzyki, wieczornymi wyjściami do kina i klimatycznymi spacerami wzdłuż rozświetlonych ulic. Z wszystkich tych inspiracji architekci KODO zaczerpnęli to, co najlepsze, tworząc unikatową, pełną tajemnicy aranżację niemal 80-metrowego warszawskiego apartamentu. Wystrój nietypowego wnętrza dostosowany został w tym przypadku do upodobań właściciela. Jest nim artysta, który doskonale czuje się w ciemnych wnętrzach – nowoczesną sztukę z obszaru pop-artu oraz głęboką czerń wybrano więc na elementy wiodące, które naprzemiennie dominują i pełnią funkcję dekoracyjną. Dopełnieniem oryginalnej aranżacji są mocne barwy w trzech tonacjach – zawarte w wybranych elementach i sprzętach tworzą spójną koncepcję, konsekwentnie przechadzającą się po poszczególnych pomieszczeniach. Przemyślane połączenie tych trzech czynników – czerni, sztuki popularnej oraz zdecydowanych barw pozwoliło stworzyć efekt klimatycznego wnętrza – ciemnego, lecz nie ponurego, pełnego kolorów i świateł, lecz nie tandetnego, artystycznego, lecz pełnego codziennej funkcjonalności. Mieszkanie, poza kompleksową użytkowością, pełne jest ciekawych rozwiązań dekoracyjnych, które zyskują szczególny urok na tle czarnych ścian oraz głębokiego brązu mebli. Każde z pomieszczeń ma swój kolorystyczny motyw przewodni – w łazience króluje lustro z soczyście zieloną ramą z chrobotka, w garderobie – podświetlana szafa z opcją zmiany koloru, w salonie i korytarzu – neonowe grafiki i podsufitowe lampy led, autorska rzeźba w formie flaminga oraz intensywnie czerwona zasłona okienna. Ciekawym wątkiem są w tej przestrzeni rośliny doniczkowe, umieszczone na dedykowanych, wykonanych ze stali podwieszanych instalacjach. Są głównym czynnikiem klimatu wnętrza – pełnego artyzmu i nocnej tajemnicy, lecz przytulnego i sprzyjającego wypoczynkowi. Metryczka: Lokalizacja: Warszawa, Soho Powierzchnia mieszkania: 79,18 m² Pomieszczenia: hol, łazienka, sypialnia, pralnia, garderoba, pokój, salon z aneksem Przeznaczenie: młody mężczyzna, z zawodu tatuażysta Założenia: Wnętrza z artystyczną duszą, utrzymane w ciemnych tonacjach (czerń, brązy, miedź). Odważne mieszanie stylów. Odzwierciedlenie pasji, stylu życia i zawodu inwestora. Mocne akcenty kolorystyczne, elementy w stylu pop-art. Wyzwania: Utrzymanie aranżacji w ciemnej, ale nieprzytłaczającej kolorystyce. Wprowadzenie wyrazistych akcentów przy zachowaniu spójności. Interesujące rozwiązania: Mech na ścianie w łazience. Podświetlona szafa z garderobie z efektem zmiany koloru. Neony na ścianach. Kolorowe podświetlenia led. Podwieszane donice z kwiatami. Figura flaminga na zamówienie. Tapicerka na wejściu. Newseria nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz inne materiały (np. infografiki, zdjęcia) przekazywane w „Biurze Prasowym”, których autorami są zarejestrowani użytkownicy tacy jak agencje PR, firmy czy instytucje państwowe. Liczba wyświetleń: 2197W Kościele katolickim nie brak głosów, by nieco zrewidować dogmat o istnieniu duszy nieśmiertelnej, którą ma posiadać każdy człowiek i która jest stwarzana bezpośrednio przez Boga. Sprawa duszy nieśmiertelnej bardzo dobrze pokazuje absurdy, w jakie uwikłane są kościoły chrześcijańskie i inne religie. A próby reformy tych wierzeń, to brnięcie z jednego fałszu w KOŚCIELNE NAUCZANIEW Kościele katolickim naucza się, że każdy człowiek posiada nieśmiertelną, niematerialną duszę, daną mu przez Boga. Jak można przeczytać w katechizmie, oddziela się ona od ciała w chwili śmierci i jest sądzona przez Boga. Jest to tzw. sąd szczegółowy, w efekcie którego dusza może być zbawiona, potępiona lub poddana pokucie w to nie wszystko. Przed końcem obecnego świata dusza „połączy się na nowo z ciałem”. Wtedy to wszyscy ludzie zmartwychwstaną na sąd ostateczny i będą sądzeni przez Jezusa Chrystusa. Jedni zostaną zbawieni, inni potępieni na zawsze. O tym wszystkim mówi „Katechizm Kościoła katolickiego”.Oto krótkie cytaty (pominięto lub skrócono liczne przypisy):„Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga, nie jest ona rodziców – i jest nieśmiertelna (por. Sobór Laterański V, 1513 r.), nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania” (pkt 366).„Co to znaczy zmartwychwstać? W śmierci, będącej , podczas gdy jego dusza idzie na spotkanie z Bogiem, chociaż trwa w oczekiwaniu na ponowne zjednoczenie ze swoim uwielbionym ciałem. Bóg w swojej wszechmocy przywróci ostatecznie naszym ciałom niezniszczalne życie, jednocząc je z naszymi duszami” (pkt 997).„Kto zmartwychwstanie? Wszyscy ludzie, którzy umarli” (998). „Kiedy? W sposób definitywny »w dniu ostatecznym« (J 6,40); »na końcu świata« (Sobór Watykański II)” (pkt 1001).Nie jest to podawane jako alegorie czy przenośnie. Ma to być rozumiane dosłownie i katolicy powinni w to wszystko w istnienie duszy nieśmiertelnej oraz w zmartwychwstanie wszystkich ludzi na sąd ostateczny (tzw. zmartwychwstanie ciał), to w Kościele katolickim bardzo ważne dogmaty. Dogmat o zmartwychwstaniu wszystkich ludzi na sąd ostateczny ogłosił Sobór Laterański IV w 1215 r. Sobór we Florencji w 1439 r. ogłosił dogmat o piekle i czyśćcu. Zaś dogmat o duszy nieśmiertelnej, bezpośrednio stwarzanej przez Boga, został ogłoszony przez piąty sobór laterański w 1513 r. Dogmaty te były wielokrotnie potwierdzane przez inne sobory i encykliki są dogmaty w Kościele katolickim? Czy można je zmieniać?Dogmaty to ustalone przez Kościół podstawowe zasady wiary, ogłaszane przez sobory, encykliki papieskie i najważniejsze dokumenty kościelne. W rozumieniu Kościoła dogmaty są prawdami objawionymi przez Boga, wiara w nie ma moc zbawczą, a odstępstwa są ma oficjalnego pełnego wykazu dogmatów, ale co do podstawowego kanonu dogmatów panuje duża zgoda. Na pewno dogmatami są wymienione przed chwilą postanowienia dawnych soborów dotyczące duszy nieśmiertelnej i zmartwychwstania na sąd Kościele przyjmuje się tradycyjnie, że dogmaty są niezmienne i należy w nie wierzyć dosłownie. Jak można sądzić na podstawie wypowiedzi teologów, możliwe jest jedynie uściślanie dogmatów, ale żaden teolog czy katolik nie może ich interpretować samodzielnie, ani wierzyć „po swojemu” czy wybiórczo. W wypowiedziach teologów ostrzega się często przed pokusą zmieniania dogmatów pod płaszczykiem ich interpretacji czy konserwatywne, przeciwne zmianom stanowisko wyraża na przykład ks. prof. Jacek Salij, wieloletni kierownik Katedry Teologii Dogmatycznej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ks. prof. Salij pisze: „przyjmuję w całości i bez zastrzeżeń tradycyjną ortodoksję katolicką, również dogmaty o czyśćcu, o dziewictwie Maryi i o zmartwychwstaniu ciał. (…) Przy czym dogmaty katolickie rozumiem dosłownie. Próby odejścia od dosłowności chcę nazywać po imieniu: nie jest to żadna reinterpretacja, tylko przeinaczanie”. Salij wyraża tu stanowisko obowiązujące obecnie w REFORMATORZY CHRZEŚCIJAŃSTWAW Kościele katolickim pojawia się tendencja, by odpuścić sobie dogmaty na rzecz głębszego przeżywania wiary. Przed drugim soborem watykańskim (1962-1965) spodziewano się nierzadko przyjęcia bardziej otwartego stanowiska. Ale ani na soborze, ani później, w dogmatyce katolickiej żadna odwilż nie nastąpiła. Narasta tylko hipokryzja. Pozornie wierzy się w dogmatyczne formuły, ale – jak przyznają także zwolennicy dogmatyzmu – patrzy się na nie przez palce, nie traktuje powiem o udanych i nieudanych współczesnych próbach zreformowania wierzeń chrześcijańskich (będą to oczywiście tylko przykłady, sygnały, a nie pełniejszy przegląd, niemożliwy w krótkim artykule).Protestanci: W wielu kościołach protestanckich (pomijając kościoły fundamentalistyczne) wzięła wyraźnie górę tendencja do rewizji tradycyjnych wierzeń i kościelnego prawa. Już w okresie międzywojennym popularność zyskiwała idea demitologizacji chrześcijaństwa, którą głosił wpływowy teolog Rudolf Bultmann (1887-1976). Był to program oczyszczania chrześcijaństwa z tradycyjnych mitów liberalnych nurtach protestantyzmu Pismo Święte nie jest już traktowane jako źródło zasad wiary i chrześcijańskiego życia. Np. od protestantów można usłyszeć, że „Nowy testament” akceptuje niewolnictwo (to fakt, zalecano jedynie dobre traktowanie niewolników, zaś niewolnikom nakazywano posłuszeństwo). Gdyby więc wzorować się na „Nowym testamencie” i pierwotnym chrześcijaństwie, trzeba by moralnie akceptować niewolnictwo. Ale pół biedy z zasad przyjętych w pierwotnym chrześcijaństwie, do dziś obowiązujących w Kościele katolickim i wielu innych, kobiety nie mogą pełnić żadnych głównych funkcji kościelnych. Obecnie w wielu liberalnych kościołach protestanckich kobiety mogą sprawować – i sprawują – nawet najwyższe „Nowym testamencie” daje o sobie negatywne nastawienie do homoseksualizmu. Dziś w wielu liberalnych kościołach protestanckich błogosławi się i uznaje małżeństwa W Kościele katolickim najdonioślejszą próbą odejścia od dogmatycznego nauczania był tzw. katechizm holenderski, ogłoszony w 1966 r. w Kościele katolickim w Holandii („Nowy katechizm. Wiara katolicka dla dorosłych”). Warto sprawę tę przypomnieć. Była to po Soborze Watykańskim II decydująca próba sił między katolickimi reformatorami a holenderski zyskał dużą popularność wśród katolików w krajach zachodnich i był tłumaczony na wiele języków. Szybko jednak wzbudził olbrzymi opór ze strony konserwatywnych biskupów, świeckich tradycjonalistów i holenderski zawierał wszystko to, co stanowi kanon religii chrześcijańskiej. W tym znaczeniu był wręcz konserwatywny. Nie zawierał żadnych rewelacji, ani doktrynalnych „nowinek”.Natomiast różnił się tym od dotychczasowych katechizmów, że nie powtarzał ściśle kościelnych dogmatów i „prawd” wiary. Nie podawał ich apodyktycznie do wierzenia. Przedstawiał religijne treści poddając je jakby pod rozwagę, a nie do przyjęcia pod groźbą potępienia. Był napisany mniej dogmatycznym i nieco bardziej znośnym było dla watykańskich władz Kościoła i katolickich konserwatystów nie do powołał komisję złożoną z kardynałów. W 1967 r. komisja wydała orzeczenie uznające katechizm holenderski za sprzeczny z doktryną Kościoła. Zarzuty przedstawiono w dziesięciu zwięzłych punktach. Pierwszy punkt dotyczył aniołów i dusz ludzkich: „Konieczne jest, aby Katechizm nauczał, że Bóg oprócz tego widzialnego świata, w którym żyjemy, stworzył także królestwo czystych duchów, które nazywamy Aniołami. Ponadto powinno być wyraźnie stwierdzone, że poszczególne dusze ludzkie, ponieważ są duchowe, są stworzone bezpośrednio przez Boga” (4). Zdania te zawierały wiele odsyłaczy do materiałów drugiego soboru watykańskiego, a w przypadku duszy także do encykliki Humani generis Piusa pozostałych punktach wytknięto katechizmowi, że nie potwierdza jasno doktryny Kościoła w kwestiach grzechu pierworodnego, dziewiczego poczęcia Jezusa, niepokalanego poczęcia Marii, rzeczywistej obecności Chrystusa w eucharystii, śmierci Jezusa na krzyżu za grzechy ludzi, roli kapłaństwa, nieomylności Kościoła i żądała powtórzenia w katechizmie drętwych, dogmatycznych fragmentów z materiałów soborowych i encyklik. I mogę powiedzieć, że taki drętwy, bezduszny, dogmatyczny charakter ma obowiązujący obecnie katechizm, ogłoszony przez Jana Pawła II w 1992 r. Z punktu widzenia ateisty to dobrze, bowiem zniechęca do Kościoła i efekcie krytyki katechizm holenderski, zyskujący popularność w wielu krajach, został usunięty w cień. Podjęto decyzję o przygotowaniu nowego ogólnokościelnego katechizmu. Rzecz się ślimaczyła, ale stało Paweł II powołał w 1986 r. Komisję ds. Katechizmu. Na jej czele stanął szef watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary kardynał Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. To z całą pewnością teolog zastygły w konserwatyzmie i Jan Paweł II, jak i Ratzinger, stawiali przed sobą zadanie powstrzymania zmian w Kościele, zarówno w dziedzinie kościelnej doktryny, jak i funkcjonowania Kościoła. Jan Paweł II, godząc się na stawianie mu za życia pomników, symbolicznie postawił na katolicyzm pozorów, świątków, kapliczek, rytuałów, celebry, plus religijne spektakle w rodzaju papieskich podróży i powierzchownego „ocieplania” wizerunku papieża (papieskie kremówki).Katechizm ogłoszony przez Jana Pawła II w 1992 r. jest nieznośnym teologicznym gniotem, napisanym nieskładnym językiem. Jeżeli jacyś katolicy liczyli, że będzie to katechizm „z ludzką twarzą”, to się zawiedli. Katechizm idzie w kierunku odwrotnym niż katechizm holenderski. Jest apodyktyczny, traktuje wiernych jak przysłowiowe owieczki i baranki, podając z wysokości bożego objawienia dokładnie, w co mają wierzyć. W kwestii duszy nieśmiertelnej katechizm Jana Pawła II powtarza mity, wyobrażenia i dogmaty ustalone na średniowiecznych soborach (cytowałem je już wcześniej). Wraz z jego ogłoszeniem przez papieża, katechizm holenderski ostatecznie stracił ważność w jeszcze dodam. Autorzy katechizmu popełniają wymieniany w tymże katechizmie grzech pychy. Przypisują sobie i temu, co napisali, nadprzyrodzony, boski charakter. Nikt władzom Kościoła nie nadał nadludzkiego statusu. Sami go sobie nadali. Są takimi samymi ludźmi jak inni, co widać aż nadto dobrze, a stroją się w boską sakrę, świętość. To właśnie grzech pychy z blaskiem przez Jana Pawła II watykańskiego katechizmu w 1992 r. oznacza punkt zwrotny we współczesnej historii Kościoła katolickiego. Padła ostatecznie szansa na doktrynalne zmiany w Kościele. Kościół przyjął konserwatywną, dogmatyczną, pełną hipokryzji, obłudy, linię rozwoju. Trwa ona do dziś. Papież Franciszek zmienia niewiele – stara się ograniczyć najbardziej rażące zło w kościelnej praktyce, jak np. tradycyjne tolerowanie seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży. Ale już za te skromne próby jest przez kler nagminnie odsądzany od czci i wiary. Jasne stało się, że Kościół to przysłowiowy beton. Nie da się go zreformować, ale na szczęście można porzucić. Tak też zaczęło robić coraz więcej katolików. Kościół w krajach zachodnich tracił i traci wiernych. Nie ma żadnego „odrodzenia religijnego” w DUSZA W PIŚMIE ŚWIĘTYMKatolicy, którzy chcieliby zmienić kościelne nauczanie o duszy, twierdzą często, że Pismo Święte nie zawiera pojęcia duszy nieśmiertelnej. Tak głoszą również np. świadkowie Jehowy i niektóre inne wyznania chrześcijańskie. Nie mają chyba mówi „Stary testament”? Oto w najstarszej części „Biblii”, w „Księdze rodzaju”, czytamy: „A gdy Abraham dożył lat stu siedemdziesięciu pięciu, zbliżył się kres jego życia i zmarł (…) i połączył się ze swoimi przodkami” (Rdz 25,7-8). Podobnie o Jakubie: „wyzionął ducha i został przyłączony do swoich przodków” (Rdz 49, 33). Nie idzie tu o miejsce pochówku, tylko o bliżej nieokreśloną krainę zmarłych. Oto Jakub mówi: „Już w smutku zejdę za synem moim do Szeolu” (Rdz 37, 35).W „Starym testamencie” występuje pojęcie szeolu jako krainy zmarłych, przypominającej hades z mitów greckich. W greckim tłumaczeniu „Biblii” (Septuaginta), pochodzącym z III-II w. starej ery, hebrajskie słowo szeol jest tłumaczone jako hades. Także w „Nowym testamencie”, spisanym po grecku, kilkakrotnie wymieniany jest literalnie „hades” jako miejsce pobytu ludzkich dusz po śmierci ciała (w tłumaczeniach używa się zwykle innego słowa niż hades, co jest kamuflażem).„Stary testament” zna też pojęcie refaim – to właśnie nieśmiertelna pozostałość człowieka, trafiająca do szeolu, czyli krainy zmarłych przypominającej hades. Refaim to dusza występująca w bardzo prymitywnej w jakąś postać duszy nieśmiertelnej i „życia po śmierci” była wówczas powszechna na Bliskim Wschodzie. I nic dziwnego, że znajdowała wyraz także w „Starym testamencie”. W najbardziej chyba rozbudowanej postaci występowała w Egipcie (w szerokim obiegu była tam tzw. „Księga umarłych”). Wśród Izraelitów, jak sądzić można na podstawie najstarszych ksiąg „Biblii”, wiara ta występowała w postaci prymitywnych ludowych wyobrażeń. Z czasem została nieco wzbogacona (o czym za chwilę). Nie można powiedzieć, że „Stary testament” nie zawiera pojęcia duszy jest jednak, że w księgach „Starego testamentu” wiara w duszę nieśmiertelną i „życie po śmierci” odgrywała niewielką rolę. Głównym tematem Starego Testamentu jest idea przymierza boga Jahwe z Izraelitami (idea „narodu wybranego”, którym mieli być Izraelici). „Stary testament” miał przede wszystkim wspomagać Izraelitów i w ciężkich czasach głosił im nadzieję na niepodległość i wielkość na obietnica zbawienia po śmierci stała się wręcz głównym tematem chrześcijaństwa. „Ewangelie” i „Nowy testament” miały dawać nadzieję wiecznego życia i zbawienia tym, którzy uwierzą w Jezusa wygląda dusza nieśmiertelna w nowszych księgach „Starego testamentu”?Księgi „Starego testamentu” powstawały na przestrzeni wielu wieków (od XII do II w. starej ery, kiedy to powstała „Księga mądrości”). O ile w najdawniejszych księgach „życie po śmierci” i dusza nieśmiertelna występują w bardzo prymitywnej postaci, to w późniejszych zostały znacznie urozmaicone. Przypuszczalnie stało się to pod wpływem kultury greckiej. Przetłumaczenie ksiąg hebrajskich na język grecki w III-II w. starej ery, wskazuje na silne kontakty kulturowe żydowsko-greckie. Pośredniczyli w tym Żydzi zamieszkujący w Aleksandrii w Egipcie. Miasto to stawało się ważnym ośrodkiem kultury żydowskiej i greckiej, wierzenia znalazły wyraz w szczególności w niektórych psalmach i w „Księdze mądrości”, napisanej po grecku w II w. starej ery, przypuszczalnie przez zhellenizowanego Izraelitę (czas jej powstania ustalono na podstawie stylu języka; w tradycji chrześcijańskiej przypisywana jest królowi Salomonowi, ale to ewidentna legenda).„Księga mądrości” nie została uznana za kanoniczną przez Żydów i wyznania protestanckie. Ale w Kościele katolickim – podkreślmy – jest uznawana za równoprawną z innymi księgami kanonicznymi i bardzo w tych późniejszych księgach wypowiedzi dotyczące wprost duszy nieśmiertelnej są bardzo rzadkie i niejasne. Ale mamy tam rzeczy ksiąg najdawniejszych w szeolu po śmierci przebywa refaim (taka bardzo prymitywna dusza). Natomiast w niektórych psalmach i pieśniach „Księgi mądrości” pojawia się dusza nieśmiertelna określana najczęściej hebrajskim słowem nefesz. To dusza myśląca, w pełni władz umysłowych i o ile w dawnych księgach dusze wszystkich ludzi – bogobojnych i złych – żyją w szeolu w tych samych nie najlepszych warunkach, to według ksiąg późniejszych ich los jest różny. Sprawiedliwi mają się dobrze i mogą mieć nadzieję na zbawienie. Zaś niesprawiedliwi mają się źle i to koncepcję Platona (V-IV w. starej ery). Według Platona dusze ludzi zasłużonych, niczym się nie wyróżniających oraz złych przebywają w hadesie w odmiennych też przypomnieć, że w pismach Platona mamy przedstawioną scenę sądu nad duszami. Sąd odbywa się na pięknej łące. Dusze stają przed sądem „natychmiast po śmierci każdego” (6). Dusze ludzi dobrych wędrują do góry do rajskiej krainy; złych do Tartaru, tj. do ponurej części hadesu. Najwięksi winowajcy mają tam przebywać na zawsze, inni tylko przez pewien „Księgę mądrości” i psalmy: „A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju” (Mdr 3, 1-3).W niektórych psalmach pojawia się koncepcja zbawienia, wiecznego życia u boku Boga. Oto psalmista w poetyckich słowach zwraca się do Boga: „Bo nie zostawisz mojej duszy w Szeolu i nie dozwolisz, by wierny tobie doznał skażenia. Ukażesz mi ścieżkę życia, pełnię radości u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej prawicy” (Ps 16,10-11).W innym psalmie czytamy: „Bóg wyzwoli moją duszę z mocy szeolu, bo mię zabierze” (Ps 49,16). Zaś dusze ludzi złych mają pozostać na wieki w ponurym mówi się tu o duszach nieśmiertelnych, które przebywają w szeolu/hadesie i mogą nawet spodziewać się zbawiania. Temat duszy nieśmiertelnej i „życia po śmierci” zajmuje jednak w „Starym testamencie” bardzo mało CO MÓWI „NOWY TESTAMENT”Również „Nowy testament” bardzo mało mówi wprost o duszy nieśmiertelnej i stwarza niejasności. Stąd też mamy dawniej i dziś sprzeczne interpretacje. Trzeba o nich powiedzieć. Można przy okazji zobaczyć, jak nieokiełznana jest zdolność ludzi do tworzenia mitów religijnych. Gorzej jest być może z wiarą w te interpretacji przyjmowanej przez niektóre wyznania chrześcijańskie, w tym przez świadków Jehowy, człowiek nie posiada duszy nieśmiertelnej. Jego ciało umiera, duszy nie ma, ale przed końcem świata wszyscy ludzie mocą bożą zmartwychwstaną cieleśnie na sąd ostateczny. Po osądzeniu jedni będą zbawieni i będą żyć wiecznie. Inni będą potępieni, skazani na wieczne męki albo unicestwieni (różnie się twierdzi). W tej interpretacji dusza nieśmiertelna nie jest konieczna, by żyć wiecznie. Po prostu ludzie mocą bożą zmartwychwstaną cieleśnie przed końcem świata i przynajmniej niektórzy będą mogli żyć innej interpretacji, do której jesteśmy przyzwyczajeni, ma być inaczej. Każdy człowiek posiada niematerialną duszę nieśmiertelną. Po śmierci ciała dusza wędruje na sąd boży i następnie trafia do nieba, piekła lub czyśćca. Zaś przed końcem świata wszyscy ludzie zmartwychwstaną cieleśnie na sąd ostateczny i będą ostatecznie potępieni lub zbawieni. Idzie tu, tak jak w poprzedniej interpretacji, o ludzi żywych cieleśnie, a nie o postacie sądu bożego przed końcem świata, na który mają zmartwychwstać wszyscy umarli, opiera się na dowolnych interpretacjach proroctw zawartych w „Starym testamencie”. Proroctwa te – a także obrazy sądu ostatecznego w „Nowym testamencie” – podawane są w stylistyce obłędnych wizji. Proroczych majaków jest w „Biblii” bardzo dużo. Podam tylko jeden przykład. Mówiąc o sądzie ostatecznym, katechizm odsyła do „Księgi Daniela”. Wielki starotestamentowy prorok Daniel mówi tam: „Ujrzałem swoją wizję w nocy. (…) Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej. Pierwsza podobna była do lwa i miała skrzydła orle. Patrzałem, a oto wyrwano jej skrzydła …” itp (Dn 7).Obecnie, z obawy przed ośmieszeniem proroctw i sądu ostatecznego, obłędny charakter tych wizji jest pomijany. Ale pomysł sądu bożego i zmartwychwstania ciał jest do dziś uznawany w judaizmie i chrześcijaństwie. Można nie dziwić się, że obłędne wizje znajdują się w starożytnych księgach. Trzeba się dziwić, że każe się wiernym w te proroctwa wierzyć także dziś. W katolicyzmie na ich podstawie ukuto jeden z głównych dogmatów – dogmat o zmartwychwstaniu ciał na sąd chcieliby obłędne majaki proroków potraktować jako literacką stylistykę i alegorię, odrzucając także sam pomysł sądu ostatecznego i zmartwychwstania ciał. Literacka forma proroctw, forma obłędnych wizji, nawet w oczach osób religijnych podważa ich merytoryczną wiarygodność i rzecz bardzo ważna. W „Nowym testamencie” często nie jest jasne, czy dana wypowiedź, wskazująca na życie po śmierci, dotyczy okresu bezpośrednio po śmierci cielesnej człowieka, czy też dopiero okresu po sądzie ostatecznym i końcu świata. A to są dwie różne Jezus mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26). I w innym miejscu: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki” (J 8,51).Wypowiedzi te zdają się dotyczyć życia wiecznego po sądzie ostatecznym i końcu świata, a nie zaraz po śmierci. Niejasności dają asumpt poglądowi, że „Nowy testament” nie zawiera pojęcia duszy nieśmiertelnej i nie ma potrzeby w jej istnienie wierzyć. Interpretacja ta nie opiera się jednak na mocnych pogląd przeciwny, uznawany w Kościele katolickim, również nie ma podstaw mocnych. Na jego rzecz przemawiają następujące poszlaki (ale tylko poszlaki!):1. Jak już pisałem, w „Nowym testamencie” kilkakrotnie użyto greckiego słowa hades, gdzie według ówczesnych pojęć dusze ludzkie trafiają bezpośrednio po śmierci. Natomiast jeżeli pada słowo gehenna, to może ono dotyczyć okresu po sądzie ostatecznym i końcu Św. Paweł w liście do wiernych pisze: “Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (1Tes 5,23). Wygląda na to, że człowiek ma jednak duszę Z dość długiej przypowieści Jezusa o bogaczu i Łazarzu wynika niedwuznacznie, że po śmierci bogacz przebywa w hadesie, gdzie cierpi (w „Biblii tysiąclecia” „hades” przetłumaczono jako „otchłań”), zaś Łazarz doznaje pociechy (Łk 16,19-31).4. Pozostaje jeszcze argument „z judaizmu”. Wiele wskazuje, że w czasach Jezusa i powstawania tekstów „Nowego testamentu” Żydzi dość powszechnie wierzyli w duszę nieśmiertelną, a nie tylko w zmartwychwstanie ciał na sąd ostateczny i życie wieczne po końcu świata. Można przyjąć, że także dla autorów „Nowego testamentu” istnienie duszy nieśmiertelnej było oczywistością. Dlatego o duszy nie to możliwe, ale nie ma pewności. Zważywszy, że dusza nieśmiertelna to jednak rzecz ważna, daleko idąca wstrzemięźliwość w pisaniu o niej jest zaskakująca. A może nie wierzono zbyt głęboko?W czasach Jezusa w nieśmiertelność duszy, a nie tylko w zmartwychwstanie ciał z grobów, mieli wierzyć faryzeusze, o których często wspomina „Nowy testament”. Było to wpływowe żydowskie stronnictwo religijno-polityczne, kierowane przez kapłanów, kształtujące religijność Żydów i dominujące w Sanhedrynie (najwyższym żydowskim organie religijnym).Wiara w duszę nieśmiertelną i zmartwychwstanie ciał nie była jednak wśród Żydów w czasach Jezusa powszechna i niekwestionowana. Inne wpływowe stronnictwo, saduceusze, zaprzeczało zarówno zmartwychwstaniu ciał, jak i istnieniu duszy nieśmiertelnej. Saduceusze byli skupieni wokół kapłańskiego rodu Sadoka. Wspomina o nich także „Nowy testament”: „W owym dniu przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania…” (Mt 22,23). Saduceusze i faryzeusze konkurowali ze sobą i polemizowali w sprawach religijnych i saduceuszy zanikło po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej przez Rzymian w 70 r. W późniejszym judaizmie rabinicznym byli uznawani za heretyków. W judaizmie, obok wiary w zmartwychwstanie ciał, zapanowało przekonanie, że jakaś postać duszy nieśmiertelnej istnieje bezpośrednio po śmierci jedna bardzo ważna kwestia związana z dogmatem o duszy nieśmiertelnej. W Piśmie Świętym nigdzie nie mówi się, że Bóg bezpośrednio stwarza każdemu człowiekowi duszę. Nie wynika to też w żaden sposób pośrednio z treści Pisma Świętego. A jest to kwestia bardzo w dogmatyce katolickiej eksponowana. „Katechizm” jasno stwierdza, że „każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga, nie jest ona rodziców”. Stwierdzenie to z całą pewnością nie ma podstaw w Piśmie DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W „ŻYCIE PO ŚMIERCI”?Dlaczego ludzie stworzyli przedziwne mity i fantazje o „życiu po śmierci” i duszy nieśmiertelnej? Dlaczego tak wielu ludzi chce także dziś wierzyć w życie wieczne? W istnienie duszy nieśmiertelnej? Dlaczego być może świadomie samooszukują się? Jak można na te pytania odpowiedzieć?Na istnienie duszy nieśmiertelnej i „życia po śmierci” nie ma najmniejszych dowodów, spełniających elementarne kryteria obowiązujące w badaniach naukowych. Oznacza to, że muszą istnieć ważkie motywy tej wiary. Jakie?Człowiek, tak jak inne gatunki zwierząt, posiada ukształtowane ewolucyjnie pragnienie życia. To silny popęd, oddziałujący na psychikę i fizjologię organizmu. Jeżeli tego pragnienia człowiek by nie miał, to przynajmniej w obecnej postaci gatunek ludzki już dawno by wymarł albo w ogóle nie życia sprawia, że człowiek chciałby nie umierać, chciałby żyć wiecznie. To pragnienie to swoisty „popyt”, zapotrzebowanie – i mity o życiu po śmierci stanowią na ten popyt odpowiedź. Bo jak jest popyt, to zwykle znajduje się też podaż, czyli produkt, towar, który ten popyt zaspokaja. Producentami są od najdawniejszych czasów czarownicy, kapłani, prorocy, ludzie nawiedzeni i oszuści, często w jednej i tej samej aparat, księża, biskupi, żyją z tego ludzkiego pragnienia nieśmiertelności od wieków. Można powiedzieć, że żyją ze sprzedawania złudzeń. Na ile sami wierzą, tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Sądząc po owocach, brak wiary jest dość ludzi nie stać na to, by obietnicy życia wiecznego nie kupować? Dlaczego nie mają dość krytycyzmu?Ludzie różnią się znacznie między sobą pod każdym względem – różnią się zdrowiem, talentami, psychiką. To elementarna wiedza o człowieku. Różnią się też łatwowiernością i zdolnością do ulegania złudnym nadziejom na życie wieczne. Jedni wierzą łatwo, inni z trudem, jeszcze inni wcale. Posiadają też zróżnicowaną zdolność samooszukiwania się. Mogą przy tym niezupełnie w życie wieczne wierzyć, mieć wątpliwości, ale dla świętego spokoju wierzyć lub udawać, że wierzą. Obecnie w wielu krajach rośnie liczba religia jest człowiekowi do życia niezbędna? Czy brak wiary w życie po śmierci jest nieszczęściem? Na pewno nie. Człowiek, istota biologiczna z krwi i kości, posiada w sobie dość motywacji, by żyć bez religijnych złudzeń. Można powiedzieć, że pragnienie nieśmiertelności jest słabsze i wtórne wobec bieżącego pragnienia Alvert Jann Źródło: „Biblia tysiąclecia”, Wydawnictwo Pallottinum, „Katechizm Kościoła Katolickiego”, „A New Catechism: The Catolic Faith for Adults”, „Deklaracja komisji kardynałów o »Nowym katechizmie«”, Ks. prof. J. Sali „Dlaczego kocham dogmaty?”, Jest zwyczaj zamawiania Mszy św. lub specjalnych modlitw w ileś dni po śmierci. Skąd to się bierze? Czy te dni są szczególnie ważne? Msza św. w 30 dzień po śmierci, to praktyka wynikająca z tradycji katolickiej. Trzeci, dziewiąty i czterdziesty dzień po śmierci wiąże się z prawosławnymi wierzeniami o losach duszy i jej drodze, jaką pokonuje z doczesności do wieczności. W prawosławiu wierzy się, że dusza po opuszczeniu ciała przez dwa dni jest wolna i może odwiedzać miejsca, które były jej drogie za życia ziemskiego. Trzeciego dnia natomiast przechodzi przez legiony duchów złych, które zatrzymują ją i ujawniają przeróżne grzechy, do których przecież same ją nakłoniły. Stosownie do różnych doświadczeń, istnieje dwadzieścia takich zatrzymań, zwanych mytarstwami. Na każdym z nich rozliczany jest inny grzech; po pokonaniu jednej zapory dusza przechodzi do następnej. I wyłącznie po przejściu wszystkich, może kontynuować swoją drogę. Dzieje się to trzeciego dnia, dlatego wtedy należy się szczególnie za duszę modlić. Po pokonaniu mytarstw i oddaniu pokłonu samemu Bogu, dusza przez 37 dni odwiedza niebiańskie krainy i piekielne czeluści, jeszcze nie wiedząc gdzie pozostanie i dopiero 40 dnia wyznacza się jej miejsce przebywania, aż do zmartwychwstania umarłych. Ważny jest również dzień 9 po śmierci. Do tego dnia dusza poznaje raj, a w pozostałe dni - piekło. Dlatego też wskazane są szczególne modlitwy za duszę dziewiątego dnia. Tyle prawosławna tradycja. W katolickiej nauce o rzeczach ostatecznych nie mamy tak dokładnie "rozpisanego grafiku", co i którego dnia po śmierci dzieje się z duszą. Obca jest nam idea sądzenia nas przez duchy czyste (Aniołów) i upadłe (demony). Wiemy tylko, że po śmierci dusza staje przed Bożym Sądem szczegółowym, na którym widzi całe swoje życie, dobro i zło, które uczyniła, i zapada decyzja: niebo, piekło lub czyściec, dokąd dusza natychmiast się udaje. Tradycja odprawiania Mszy św. w 30 dzień po śmierci wydaje się mieć korzenie biblijne, bo przez 30 dni właśnie trwała żałoba Izraelitów po Mojżeszu. Być może jest to też jakieś nawiązanie do zwyczaju odprawiania Mszy gregoriańskich. Jest ich przecież 30 - po odprawieniu ostatniej dusza powinna przejść do nieba. Jeśli zaś nie odprawia się 30 Mszy św. gregoriańskich, to przynajmniej 30-dniowe modlitwy za zmarłego kończy się ofiarowaniem Mszy św. Stąd zapewne zwyczaj Mszy św. w 30 dzień po śmierci. Dlaczego warto się modlić za zmarłych? Jaki jest sens takich modlitw? To temat szeroki. Po pierwsze, zachęca nas do tego słowo Boże zawarte w Piśmie Świętym. Po drugie - Tradycja Kościoła i świadectwa osób świętych, którym objawiały się dusze czyśćcowe prosząc o modlitwę. One same pomóc już sobie nie mogą. Czas zdobywania zasług dla nieba, zdobywania świętości, skończył się wraz ze śmiercią. Pozostaje odpokutować za zło popełnione za życia i pokuta ta dokonuje się właśnie w czyśćcu. Jest to rodzaj długu, który trzeba spłacić. I tak jak w naszej rzeczywistości ktoś może spłacić czyjś dług, (wziąć choćby częściowo spłatę na siebie), tak samo my możemy pomóc spłacać długi zmarłych pokutujących w czyśćcu. Wyrównujemy za zło ich grzechów dobrem, które czynimy w ich intencji. Może to być dobry uczynek, modlitwa, post, a najbardziej - Ofiara Mszy św. Wyrównujemy w ten sposób "bilans" dobra i zła na świecie, naprawiamy naszym dobrem to, co zostało zepsute przez zło grzechów. Tak mniej więcej to działa... Drugi świat to bardzo ciekawy temat, o którym wszyscy myślą przynajmniej raz w życiu. Co dzieje się z osobą i jego duszą po śmierci? Czy może oglądać ludzi na żywo? Te i wiele pytań nie może się nie martwić. Najciekawsze jest to, że istnieje wiele różnych teorii na temat tego, co dzieje się z osobą po śmierci. Spróbujmy je uporządkować i odpowiedzieć na pytania wielu osób. "Twoje ciało umrze, a dusza będzie żyła wiecznie" Tymi słowami biskup Theophan the Recluse skierował swoją umierającą siostrę do swojego listu. On, podobnie jak inni kapłani prawosławni, wierzył, że umiera tylko ciało, ale dusza żyje na wieki. Jaki jest tego powód i jak religia to wyjaśnia? Ortodoksyjne nauczanie o życiu po śmierci jest zbyt duże i obszerne, dlatego rozważymy tylko niektóre jego aspekty. Przede wszystkim, aby zrozumieć, co dzieje się po śmierci z człowiekiem i jego duszą, należy dowiedzieć się, jaki jest cel całego życia na ziemi. W Liście do Żydów św. Pawła znajduje się wzmianka o tym, że każdy musi kiedyś umrzeć, a potem nastąpi sąd. Tak właśnie uczynił Jezus Chrystus, kiedy dobrowolnie poddał się swoim wrogom, aby umrzeć. W ten sposób zmył grzechy wielu grzeszników i pokazał, że sprawiedliwi, jak jego, są raz oczekiwani na zmartwychwstanie. Prawosławie wierzy, że gdyby życie nie było wieczne, nie miałoby sensu. Wtedy ludzie naprawdę by żyli, nie wiedząc o tym, co umrą prędzej czy później, nie byłoby sensu robić dobrych uczynków. Dlatego dusza człowieka jest nieśmiertelna. Jezus Chrystus otworzył dla prawosławnych i wierzących bramy Niebiańskiego Królestwa, a śmierć jest tylko końcem przygotowań do nowego życia. Czym jest dusza Ludzka dusza po śmierci nadal żyje. To duchowy początek człowieka. Wzmiankę o tym można znaleźć w Genesis (rozdział 2) i brzmi to mniej więcej tak: "Bóg stworzył człowieka z ziemskiego pyłu i na jego twarzy wydmuchał oddech życia. Teraz człowiek stał się żywą duszą. " Pismo "mówi" nam, że dana osoba jest dwuczęściowa. Jeśli ciało jest w stanie umrzeć, to dusza żyje na wieki. Jest żywą istotą obdarzoną umiejętnością myślenia, pamiętania, odczuwania. Innymi słowy, dusza człowieka po śmierci nadal żyje. Rozumie wszystko, czuje i - co najważniejsze - pamięta. Wizja duchowa Aby upewnić się, że dusza naprawdę jest w stanie odczuwać i rozumieć, konieczne jest jedynie przypomnienie przypadków, gdy ludzkie ciało umarło przez jakiś czas, a dusza zobaczyła i zrozumiała wszystko. Takie historie można czytać w różnych źródłach, na przykład K. Ikskul w swojej książce "Niewiarygodne dla wielu, ale prawdziwy incydent" opisuje, co dzieje się po śmierci z mężczyzną i jego duszą. Wszystko, co jest napisane w książce, jest osobistym doświadczeniem autora, który zachorował na poważną chorobę i doświadczył śmierci klinicznej. Praktycznie wszystko, co można przeczytać na ten temat w różnych źródłach, jest do siebie bardzo podobne. Ludzie, którzy doświadczyli śmierci klinicznej, charakteryzują ją białą, otaczającą mgłę. Poniżej widać ciało samego człowieka, a następnie jego krewnych i lekarzy. Co ciekawe, dusza, oddzielona od ciała, może poruszać się w przestrzeni i wszystko rozumie. Niektórzy twierdzą, że po tym, jak organizm przestaje karmić znaki życia dusza przechodzi przez długi tunel, na końcu którego świeci jasno biały kolor. Następnie, z reguły, przez pewien czas dusza wraca do ciała ponownie, a serce zaczyna bić. A jeśli dana osoba umiera? Co się z nim wtedy stanie? Co robi dusza człowieka po śmierci? Spotkanie z własnym rodzajem Po oddzieleniu duszy od ciała można zobaczyć duchy, zarówno złe, jak i dobre. Interesujące jest to, że z reguły pociąga ją własny rodzaj i jeśli w ciągu jej życia któreś z sił miało na nią wpływ, to po śmierci zostanie do niej przywiązana. Ten okres, kiedy dusza wybiera swoją "firmę", nazywa się sądem prywatnym. Wtedy staje się całkowicie jasne, czy życie tej osoby było daremne. Gdyby wypełnił wszystkie przykazania, był miły i hojny, to niewątpliwie obok niego będą te same czyste i czyste dusze. Przeciwną sytuację charakteryzuje społeczeństwo upadłych duchów. Czekają na wieczne męki i cierpienia w piekle. Pierwsze kilka dni Interesujące jest to, co dzieje się po śmierci z duszą osoby w ciągu pierwszych kilku dni, ponieważ ten okres jest dla niej czasem wolności i czerpania z niej przyjemności. Przez pierwsze trzy dni dusza może poruszać się swobodnie po ziemi. Z reguły jest teraz w pobliżu swoich rodaków. Próbuje nawet z nimi rozmawiać, ale okazuje się to trudne, ponieważ osoba nie jest w stanie widzieć i słyszeć duchów. W rzadkich przypadkach, gdy związek między ludźmi a umarłymi jest bardzo wielki, odczuwają obecność własnej duszy obok nich, ale nie potrafią tego wyjaśnić. Z tego powodu pochówek chrześcijanina odbywa się dokładnie 3 dni po jego śmierci. Co więcej, jest to okres, którego potrzebuje dusza, aby uświadomić sobie, gdzie jest teraz. Ma trudności, może nie miała czasu, by się z kimś pożegnać lub powiedzieć komukolwiek. Najczęściej człowiek nie jest gotowy na śmierć i potrzebuje tych trzech dni, aby zrozumieć istotę tego, co się dzieje i pożegnać. Jednak w każdej regule są wyjątki. Na przykład K. Ikskul rozpoczął swoją podróż do innego świata pierwszego dnia, ponieważ Pan mu tak nakazał. Większość świętych i męczenników była gotowa na śmierć, a aby udać się do innego świata, zajęło im to tylko kilka godzin, ponieważ to był ich główny cel. Każda sprawa jest zupełnie inna, a informacje pochodzą wyłącznie od osób, które doświadczyły "doświadczenia po śmierci". Jeśli nie mówimy o śmierci klinicznej, wszystko może być zupełnie inne. Dowód, że w ciągu pierwszych trzech dni dusza osoby znajduje się na ziemi, wynika również z faktu, że w tym czasie krewni i przyjaciele zmarłego odczuwają swoją obecność w pobliżu. Następny etap Następny etap przejścia do życia pozagrobowego jest bardzo trudny i niebezpieczny. W dniu trzecim lub czwartym dusza jest oczekiwana przez próby - próby. Jest ich około dwudziestu i wszyscy muszą zostać pokonani, aby dusza mogła kontynuować swoją podróż. Okrucieństwa to całe tłumy złych duchów. Blokują drogę i oskarżają ją o grzechy. Biblia opisuje także te wyzwania. Matka Jezusa, Najczystsza i Wielebna Maryja, gdy dowiedziała się o zbliżającej się śmierci ze strony Archanioła Gabriela, poprosiła swojego syna, aby wybawił ją od demonów i udręk. W odpowiedzi na jej prośby, Jezus powiedział, że po śmierci zabierze ją za rękę do Nieba. Tak się stało. To działanie można zobaczyć na ikonie "Wniebowzięcie Dziewicy". Trzeciego dnia zwyczajowo modlić się o duszę zmarłego, aby pomóc jej przejść wszystkie testy. Co dzieje się miesiąc po śmierci Kiedy dusza przechodzi ciężką próbę, wielbi Boga i wyrusza w podróż. Tym razem czekają na piekielne otchłanie i niebiańskie mieszkanie. Patrzy na to, jak grzesznicy cierpią i jak raduje się sprawiedliwa, ale ona jeszcze nie ma miejsca. Czterdziestego dnia dusza otrzymuje miejsce, w którym, podobnie jak wszyscy inni, będzie oczekiwała Sądu Najwyższego. Istnieją również dowody, że tylko do dziewiątego dnia dusza widzi niebiańskie siedziby i obserwuje prawe dusze, które żyją w szczęściu i radości. Przez resztę czasu (około miesiąca) musi patrzeć na męki grzeszników w piekle. W tej chwili dusza płacze, żałuje i pokornie czeka na swój los. Czterdziestego dnia dusza otrzymuje miejsce, w którym będzie oczekiwać zmartwychwstania. Kto i gdzie Oczywiście, tylko Pan Bóg jest wszechobecny i wie dokładnie, gdzie dusza spada po śmierci człowieka. Grzesznicy idą do piekła i spędzają tam czas, czekając na większe udręki, które nadejdą po Sądzie Najwyższym. Czasami takie dusze mogą przyjść do przyjaciół i krewnych w snach, prosząc o pomoc. Możesz pomóc w takiej sytuacji, modląc się za grzeszną duszę i prosząc Najwyższego o rozgrzeszenie swoich grzechów. Są przypadki, kiedy szczera modlitwa za zmarłego naprawdę pomogła mu wejść do lepszego świata. Na przykład w 3 wieku, męczennica Perpetua widziała, że ​​los jej brata przypominał staw pełen wody, która była zbyt wysoka, by mógł dosięgnąć. Dni i noce modliła się za jego duszę iz czasem zobaczyła, jak dotknął stawu i został przeniesiony do jasnego, czystego miejsca. Z powyższego jasno wynika, że ​​brat został ułaskawiony i wysłany z piekła do nieba. Ponieważ sprawiedliwi przeżyli swoje życie, sprawiedliwi idą do nieba i oczekują Doomsday. Nauki Pitagorasa Jak wspomniano wcześniej, istnieje ogromna liczba teorii i mitów o życiu pozagrobowym. Przez wiele stuleci naukowcy i duchowni badali pytanie: jak dowiedzieć się, gdzie dana osoba poszła po śmierci, szukając odpowiedzi, argumentując, szukając faktów i dowodów. Jedną z tych teorii było nauczanie Pitagorasa o wędrówce dusz, tak zwanej reinkarnacji. Opinię tę podzielają tacy naukowcy, jak Platon i Sokrates. Ogromny ilość informacji o reinkarnacji można znaleźć w tak mistycznym nurcie jak Kabała. Jego istotą jest to, że dusza ma określony cel lub lekcję, którą musi przejść i uczyć się. Jeśli w życiu osoby, w której żyje dusza, nie poradzi sobie z tym zadaniem, odradza się. Co dzieje się z ciałem po śmierci? Umiera i nie można go wskrzesić, ale dusza szuka nowego życia dla siebie. W tej teorii jest interesujące, że z reguły wszystkie osoby pozostające w związku rodzinnym nie są zupełnie przypadkowe. Dokładniej, te same dusze nieustannie szukają siebie nawzajem i znajdują. Na przykład w poprzednim życiu twoja mama może być twoją córką, a nawet współmałżonkiem. Ponieważ dusza nie ma płci, może być zarówno kobieca, jak i męska, wszystko zależy od tego, do jakiego ciała ona wpadnie. Istnieje opinia, że ​​nasi przyjaciele i druga połowa to także bratnie dusze, które są karmicznie połączone z nami. Jest jeszcze jeden niuans: na przykład syn i ojciec ciągle mają konflikty, nikt nie chce się poddać, aż do ostatnich dni dwoje rdzennych mieszkańców dosłownie walczy ze sobą. Najprawdopodobniej w następnym życiu los ponownie zgromadzi te dusze, jak brat i siostra lub mąż i żona. Będzie to trwało, dopóki obaj nie znajdą kompromisu. Plac Pitagorasa Zwolennicy teorii Pitagorasa najczęściej nie interesują się tym, co dzieje się z ciałem po śmierci, ale w jakiej inkarnacji żyje ich dusza i kim byli w swoim poprzednim życiu. W celu wyjaśnienia tych faktów narysowano kwadrat pitagorejski. Spróbujmy to zrozumieć na podstawie przykładu. Przypuśćmy, że urodziłeś się 3 grudnia 1991 roku. Konieczne jest zapisanie otrzymanych danych w linii i przeprowadzenie z nimi pewnych manipulacji. Konieczne jest dodanie wszystkich liczb i uzyskanie głównego: 3 + 1 + 2 + 1 + 9 + 9 + 1 = 26 - będzie to pierwsza liczba. Następnie musisz dodać poprzedni wynik: 2 + 6 = 8. To będzie drugi numer. Aby zdobyć trzecią, musisz odjąć pierwszą pierwszą cyfrę daty urodzenia (w naszym przypadku 03, nie przyjmujemy zera, odejmujemy trzy pomnożone przez 2): 26 - 3 x 2 = 20. Ostatnią liczbę uzyskuje się przez złożenie liczb trzeciego roboczego numeru: 2 + 0 = 2. Teraz wpisz datę urodzenia i wyniki: - r. - 26 8 20 2. Aby dowiedzieć się, w której wcieleniu żyje dusza, należy zliczyć wszystkie liczby, z wyjątkiem zer. W naszym przypadku dusza osoby urodzonej 3 grudnia 1991 roku żyje w 12. wcieleniu. Tworząc pitagorejski kwadrat z tych liczb, możesz dowiedzieć się, jakie to ma cechy. Kilka faktów Wielu oczywiście interesuje się pytaniem: czy istnieje życie po śmierci? Wszystkie religie świata próbują udzielić na nie odpowiedzi, ale wciąż nie ma ostatecznej odpowiedzi. Zamiast tego w niektórych źródłach można znaleźć kilka interesujących faktów na ten temat. Oczywiście nie można powiedzieć, że oświadczenia, które zostaną podane poniżej, są dogmatem. Jest to najprawdopodobniej tylko kilka interesujących myśli na ten temat. Czym jest śmierć Trudno odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje życie po śmierci, nie stwierdzając głównych cech tego procesu. W medycynie ta koncepcja oznacza zatrzymanie oddechu i bicie serca. Ale nie powinniśmy zapominać, że są to oznaki śmierci ludzkiego ciała. Z drugiej strony, istnieją dowody na to, że zmumifikowane ciało mnicha-kapłana nadal daje wszystkie oznaki życia: miękkie tkanki są przeciskane, stawy są wygięte i emanuje z niego zapach. Niektóre zmumifikowane ciała nawet rosną paznokcie i włosy, co być może potwierdza fakt, że pewne procesy biologiczne w martwym ciele wciąż występują. A co dzieje się rok po śmierci zwykłej osoby? Oczywiście, ciało rozkłada się. Podsumowując Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe, możemy powiedzieć, że ciało jest tylko jedną z muszli człowieka. Oprócz niego istnieje dusza - odwieczna substancja. Prawie wszystkie religie świata zgadzają się, że po śmierci ciała dusza osoby nadal żyje, ktoś myśli, że odradza się w innej osobie, a ktoś - że żyje w Niebie, ale w taki czy inny sposób, nadal istnieje . Wszystkie myśli, uczucia, emocje są duchowym królestwem osoby, która żyje pomimo fizycznej śmierci. Można zatem uznać, że życie po śmierci istnieje, ale nie jest już powiązane z ciałem fizycznym. 1 listopada na zakończenie liturgii za zmarłych na świdnickim cmentarzu w dzielnicy Zawiszów wybrzmiała cerkiewna panichida. Panichida (pannichida, panihida) lub panachida (z greckiego: παννυχίς, πανυχίς, παννυχίδης – "całonocna") – w kościołach chrześcijańskich obrządku wschodniego nabożeństwo żałobne, śpiewany odpowiednik łacińskiego requiem, przy obchodach szczególnych rocznic i wydarzeń, dnia urodzenia, na dzień imienin, oraz na okazję modlitwy za zmarłego w dniu jego pogrzebu, w 3., 9. i 40. dzień po śmierci i w kolejne rocznice. Jest odprawiane w cerkwi lub nad grobem. Według prawosławia dusza po opuszczeniu ciała znajduje się w otoczeniu duchów dobrych i złych. Zwykle garnie się ku duchom, wobec których była bliżej w czasie życia w ciele i które miały na nią większy wpływ, a więc pozostanie pod ich wpływem i po wyjściu z ciała… Przez pierwsze dwa dni dusza korzysta z względnej wolności i może odwiedzać miejsca, które są jej drogie, a trzeciego dnia przemieszcza się do innych sfer. W tym czasie (na trzeci dzień) dusza w otoczeniu aniołów przechodzi przez legiony duchów złych, które zatrzymują ją i ujawniają przeróżne grzechy, do których przecież sami ją nakłoniły. Stosownie do różnych doświadczeń, istnieje dwadzieścia takich zatrzymań, zwanych „mytarstwami”. Na każdym z nich rozliczany jest ten czy inny grzech; po pokonaniu jednej zapory dusza przechodzi do następnej. I wyłącznie po przejściu wszystkich, może kontynuować swoją drogę… Po pokonaniu „mytarstw” i oddaniu pokłonu Samemu Bogu dusza jeszcze w przeciągu 37 dni odwiedza niebiańskie krainy i piekielne czeluści, jeszcze nie wiedząc gdzie pozostanie i dopiero 40 dnia wyznacza się jej miejsce przebywania aż do zmartwychwstania umarłych. Ważny jest również dzień 9 po śmierci. Do tego dnia dusza poznaje raj, a w pozostałe dni – piekło. Dlatego też wskazane są szczególne modlitwy za duszę dziewiątego dnia. Po upływie 40 dni niektóre dusze już doznają przedsmaku wiecznej radości i szczęśliwości, inne zaś w strachu oczekują na męki, które trwać będą wiecznie po Sądzie Ostatecznym. Do tego czasu los tych dusz może jednak ulec poprawie, szczególnie na skutek złożenia w ich intencji Bezkrwawej Ofiary na Liturgii, a także innych modłów. Panichidy i modlitwy domowe za zmarłych są ważne, tak samo jak i dobre uczynki w ich intencji – pomoc biednym czy ofiara na cerkiew. Jednakże szczególne znaczenie dla zmarłych posiada wspomnienie ich imion na Liturgii. Niezwłocznie po śmierci należy powiadomić duchownego aby przeczytał nad zmarłym modlitwy na „Rozłączenie duszy z ciałem”. Należy dążyć aby modły przy grobie odbywały się w cerkwi i aby nad zmarłym czytany był Psałterz. Należy też zadbać aby w przeciągu 40 dni imię zmarłego było wspominane co dziennie na Liturgii. Nazwa "panichida" (ukraińskie: "panachida") używana jest w krajach liturgii cerkiewno-słowiańskiej (w tym w Rumunii, Finlandii) oraz w Gruzji. W krajach używających liturgii greckiej Grecji odpowiada jej nazwa "mnimosinon" (μνημόσυνον, mnemósynon, "wspomnienie"), lub "parastas" (παραστάς, parastás, "czuwanie").

dusza po śmierci 40 dni